niedziela, 29 września 2013

Rozdział 4

Zaz­drość - dlacze­go właśnie ona po­wodu­je naj­częstsze kłótnie w związku ? 


Eda jeszcze nie było, nie widziałam jeszcze jego samochodu, zauważyłabym jego charakterystyczne audi Postawiłam walizki, i usiadłam na murku. Oglądnęłam się i zobaczyłam grupkę dziewczyn idącą w moją stronę, które mi dokuczały i takie tam.Super. Przyjechał jakiś samochód, chyba Ford mustang,Claudia by się ucieszyła. ten samochód nie był Eda, nawet nie był w jego typie. raczej by mi powiedział gdyby zmienił.
Ale z niego wyszedł Ed, a dokładniej z miejsca pasażera, co tam pewnie jakiś kumpel go podwiózł. Niektórych poznałam, wydali się spoko.
(podobny)
-A słyszałaś ze nasza najukochańsza Bella niby ma chłopaka-usłyszałam za sobą głosy tych dziewczyn,  mówiły to nie za głośno, i nie za cicho, tak, abym mogła to usłyszeć. Nie skomentowałam tego, tylko wzięłam walizki i najzwyczajniej skierowałam się w stronę Eda. Miał o wiele dłuższe włosy i chyba przypakował... Nie to niemożliwe... Chyba tylko tak się ubrał
Tęskniłam do niego. Oczy mi zaszły łzami. Przez szkołę nie mogłam go za często widywać.
-A słyszałaś że nie zostaje na pożegnalnym przyjęciu. Tylko od nas ucieka. Trzeba by było się z nią odpowiednio pożegnać.-nie obchodziły meni ich słowa, ważne że Ed przyszedł.
-Hej, skarbie-powiedział. Przytuliłam się do niego, a on uniósł mnie do góry i obrócił
-Zmieniłaś się i urosłaś, teraz to chyba z metr siedemdziesiąt pięć masz. Zdecydowanie, za długa rozłąka. No i z kim ja miałem chodzić do kina i na koncerty?-zapytał retorycznie
-Tęskniłam-wydusiłam.
Wziął moją walizkę i objął mnie ramieniem. Poszliśmy w stronę samochodu
-Okeyyy coś z tobą nie tak. Zdżentelmeniałeś tam bez nas.
-Hehs nieprawda, nie ma nawet takiego słowa .-bronił się.-Pamiętasz jak mówiłem wam , że musisz kogoś poznać..-zaczął
-Nooom, nie mów że z nią przyjechałeś-powiedziałam, bałam się. Nie wiem czego, ale tak po prostu. A jak mnie nie polubi, jak Ed się ode mnie odwróci.... Wolałam o tym nie myśleć
-Tak, właśnie wysiadła z auta-  Wysiadła blondynka, nawet wyskoka, w moim wieku. Ładna jest, w sumie to mało powiedziane. Pomachała do nas. Była jakaś smutna, no ale nie wnikałam.
Ed, zabrał rękę z mojego ramienia. Nie wiadomo co mogła pomyśleć, ale raczej wie, ze jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi.Nogi mi się zaczęły trząść. Ogólnie gdyby tak nie było to nie miałby dziewczyny, a ja nie miałabym chłopaka.
-Cykor-szepnął mi do ucha. Odpowiedziałam mu dziwnym uśmiechem.

-Hej, jestem Bella-powiedziałam, gdy Ed zabrał mi walizkę.
-Hej,Alice-uśmiechnęła się, ale ręki mi nie podała. Może była nieśmiała i się wstydziła?? Kiedyś też taka byłam , bałam się ludzi, ich reakcji na mnie, Teraz to mnie wcale nie obchodzi.
Wsiadłam na tył do samochodu. Mieli włączone radio, nawet spoko piosenka leciała. Oczywiście zaraz się skończyła. Moje szczęscie...
-Odpowiedz mi na jedno pytanie???-zapytała chyba mnie-Ale szczerze
-Pewnie-odpowiedziałam, chyba jednak jest nieśmiała.
-Jaka była twoja reakcja jak się dowiedziałaś, ze Ed ma dziewczynę?-zapytała zesłabym uśmiechem
Mam jej powiedzieć prawdę, a w sumie co tam, ale Ed mnie wyprzedził
-Nastała chwila ciszy. Wtedy i teraz.
-Nie-odpowiedziałam-chociaż w sumie zdziwienie było
-Ale tak na serio-Ed też się zaciekawił i zaczął się we mnie wpatrywać
-Ucieszyłam sie...-zatrzymałam się na chwilę. Powiedzieć czy nie?- Że nie jesteś gejem.
-Też się z tego powodu cieszę-powiedział Ed cicho
-Z tego, ze nie jesteś gejem?-nie zakumkałam o co mu chodzi
-Nie z tego, że ty wiesz, ze nie jestem.-odpowiedział-Słuchaj radia!-wykrzyknął ożywiony.
W radiu usłyszałam Maxa! Śpiewał cudownie, nie wiedziałam, ze jego piosenki nawet puszczali w radiu. Jeszcze żadnej nie słyszałam
-Awww Max
-Czym tu się jarać?-zapytała Alice z pogarda w głosie- gejowaty chłopak śpiewa, pewnie jeszcze z playbacku, jest znany tylko dlatego ze względu na urodę
-Było tego nie mówic...-powiedział zrezygnowanym głosem Ed.-Bells, zostaw ją
-Niby czemu go obrażasz, nawet go nie znasz, nie wiesz jaki jest na prawdę. Nie widziałaś go i nie poznałaś jaki jest cudowny-podniosłam głos.
-Bells!-krzyknął na mnie Ed, zrezygnowanie padłam na fotel. Jeszcze nigdy na mnie nie krzyknął. Alice spojrzała na mnie w lusterku, jej wzrok był okropny, taki jakby triumfowała.
-zapnij pasy.-powiedziała.
To były ostatnie słowa w samochodzie. Potem tylko cicho grało radio.

środa, 25 września 2013

Rozdział 3

-Co tu panienka robi?-zapytał... OPIEKUN, jakim cudem go tutaj spotkałam???!!!zawsze o tej porze był w internacie i pilnował. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Ale on nie był sam, obok niego była jakaś kobieta, około 30. Ładna.Nawet bardzo.Czego jak czego, ale nie spodziewałabym się że może mieć dziewczynę. On nie miał żony, ale miał za to świra na punkcie punktualności, dyscypliny oraz wojskowego wychowania, które wprowadzał, a w sumie próbował i nadal próbuje wprowadzać
.-Słucham odpowiedzi.-Powiedział jakoś spokojniej niż zwykle. Nic mi już nie zrobi, jutro zakończenie, mam nawet dobre oceny. Ale bałam się, bo nie powinnam wychodzić, nie powinnam już późno jest, jakąś godzinę temu powinnam grzecznie siedzieć w internacie.
- I to jeszcze z chłopakiem. Odezwiesz się czy nie???-zapytał już ostrzej.
 -Przestań, nie widzisz, ze płakała-Jego dziewczyna mnie broniła. Wydawała się spoko.
-Nie chcę się teraz kłócić-zwrócił się do niej, patrzył na nią tak, tak dziwnie, tak z uczuciem jakby była dla niego ważna, najważniejsza. Nie to, że nie spodziewałam się że ma uczucia, wiedziałam o tym, tylko zdziwiłam się jak on to okazuje, jak na nią z czułością patrzy.
-Wracasz do szkoły, z nami. Temu panu już dziękujemy.-I że ja mam z nimi jechać, zostawić Maxa, który przyjechał to dla mnie, którego zobaczyłam pierwszy raz od bardzo dawna? Nie odzywałam się, stałam tam cicho, jeszcze lekko obejmowana przez Maxa, bałam się że zaraz wybuchnę płaczem.-Chodź-opiekun złapał mnie za ramię.Spojrzałam na Maxa, stał tam,  jakby nie wiedział o co chodzi, nie rozumiał. Ja po prostu poszłam. Gdy dojedziemy, to po prostu do niego zadzwonię. Doszliśmy do auta, audi a6. Opiekun otworzył mi drzwi. Wsiadłam na tył, zaraz dosiadła się obok mnie jego dziewczyna. Nie mam pojęcia czemu usiadła koło mnie, na środku.
Dojechaliśmy, wysiadłam z samochodu i od razu skierowałam się do internatu.Chce jak najszybciej zadzwonić do Maxa. Spojrzałam w tył, super, idą za mną. Wreszcie jestem przy drzwiach, były zamknięte. Poczekałam na nich, zanim mi otworzyli, nie miałam zamiaru wyjmować wsuwki z włosów i otwierać, codziennie ją nosze. Mam je w torebce, plecaku, wszędzie się walają, ale by się wszystko wydało, wszystkie imprezy, wyjścia z przyjaciółmi.
Przyszli, opiekun otworzył drzwi, a ja prosto poszłam do pokoju. Próbowałam zapalić światło, ale się nie dało. Poszłam po ciemku, na schodach tylko świeciłam telefonem. Już byłam przy drzwiach gdy mnie zaczepiła jego dziewczyna. Super o niczym innym nie marzyłam, jak o tym żeby z nią pogadać.
-Co się stało?-zapytała. Nie obchodziło mnie nic, jak tylko wejście do pokoju by w spokoju zadzwonić do Maxa. O niczym innym nie myślałam.
-Nic-po prostu odpowiedziałam. Odwróciłam się od niej i weszłam do pokoju. Zobaczyłam świecące świeczki a obok Claudię, rysowała coś.
-Hej-powiedziałam słabo
-Hej, co tak szybko?-zapytała podnosząc głowę znad kartki.
-Złapał nas.-odpowiedziałam i wybrałam numer Maxa.
-Ale że na terenie szkoły czy tam internatu?-zapytała zdziwiona- Już teraz nic ci nie zrobią, nie martw się
-Nie, przed restauracją. Był z dziewczyną.-usłyszałam głos Maxa w telefonie, taaa zostaw wiadomość po sygnale. Super. Pewnie mu się telefon rozładował. Rzuciłam telefon na łóżko.
-Z dziewczyną???!!!-zdziwiła się.
-Yeep-potwierdziłam
Opowiedziałam jej wszystko, a zaraz potem zasnęłam.

***
-Hej , wstawaj-potrząsałam Claudią. Budzik nie zadzwonił, bo nie było światła. Już 9. Mamy godzinę, ale będzie trzeba być z pół godziny wcześniej, żeby się nie czepiali.
-Już, co jest?-zapytała półprzytomna.
-No, zaspałyśmy, a trzeba jeszcze się spakować.-zaczęłam panikować. Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam wrzucać do niej wszystkie moje rzeczy. Claudia wyszła z łóżka i poszła prosto do łazienki. Super, nie zmieściło mi się do 2 walizek, wzięłam reklamówki i tam wszystko powrzucałam.
-Łazienka wolna, leć bo się spóźnimy.-rzuciła sobie spokojnie Claudia, wyjmując spod łóżka walizkę.
-Nie widziałaś mojej sukienki?-zapytałam
-W walizce, tej czarnej.-dodała, nie rozumiem jak mogła zachować spokój. Przeszukałam walizkę, nie znalazłam jej. Potem dopiero się skapnęłam, że przeszukiwałam walizkę Claudii. Nie no co tam... A ona siedziała na podłodze i się ze mnie śmiała


Chyba po prysznicu zaczęłam racjonalnie myśleć i upchnęłam wszystko do 2 walizek. Udało się!!! cudem, ale jednak. 

***Apel***
-Ile jeszcze można stać?-zapytała szeptem Claudia
-Będę miała odciski-odpowiedziałam. Chemiczka na nas spojrzała
-A teraz zapraszamy po odbiory dyplomów-usłyszałam dyrektora, zaraz będę musiała iść.
Wypowiedział parę nazwisk, zaraz potem usłyszałam swoje
-Isabella Black-parę osób zabuczało, uśmiechnęłam się do nich. Spojrzeli na mnie jak na idiotkę, nie mylili się. Dziś miałam dobry humor,  rodzice przyjadą po mnie ok 15, więc pewnie zostanę na pożegnalnej "imprezie". Wreszcie ich zobaczę! Odebrałam dyplom, dyrektor i opiekun uścisnęli mi rękę. Usłyszałam nazwisko jednej dziewczyny , która buczała. Musiałam ją wyminąć. Gdy wracałam, oczywiście nie mogła przejść obojętnie popchnęła mnie, zachwiałam się, ale na szczęście nie upadłam. Nawet w ostatnim dniu, nie mogła zostawić mnie w spokoju, chociaż ostatnie dni były cicho.Wróciłam do szeregu, i po prostu stałam tak, aż skończy się apel. 
-Dyplomy rozdane, więc czas się zabawić- taa jasne, ja wracam się dokończyć pakować.
Wyszłam z sali, zwróciłam sie do internatu. 
-Gdzie panienka idzie?-usłyszałam znajomy głos. Tylko nie on.
-Dokończyć się pakować.-odpowiedziałam, nie zatrzymując się. Odszedł chyba, nie chciałam się odwracać.
Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam pakującą się Claudię.
-Więc dlatego wtedy byłaś spokojna-wykrzyknęłam, gdybym odkryła nowy pierwiastek, albo lek na raka.
-Noo, ja tylko się z ciebie nabijałam. normalne-odpowiedziała-Twoi rodzice przyjechali? Nie widziałam ich.
-Nie, mają przyjechać po mnie o 15. A twoi już są.
-Tak i zaraz z nimi jadę.-czyli będę sama czekać, pewnie będę siedzieć w pokoju na laptopie. Co tam...
***
Claudia już pojechała, pożegnałam się z nią. Wiem ze niedługo ją zobaczę, ale i tak będę tęsknić.Zadzwonił telefon, mama. Cóż miała zrobić jak nie odebrać
-Tak..-powiedziałam do słuchawki
-hej, przepraszamy, ale nie damy rady po ciebie przyjechać. Zabierzesz się z Claudią, prawda? Pa-tylko to usłyszałam, a potem nic, cicho, rozłączyła się. Nie mam czym wracać.
Dzwonię do Maxa, może po mnie przyjedzie. Dzisiaj też nie odbiera. Padłam na łóżko, spróbowałam jeszcze raz, jak nei odbierze, dzwonie do Eda. I nie odebrał. Ale Ed odebrał
-Hej, masz może ochotę, na przejażdżkę?
-Yyyy że co???-zapytał zdziwiony
-Przyjechałbyś po mnie do internatu? Moi rodzice nie przyjadą.
-A Caudii...
-Pojechali już-odpowiedziałam
-No pewnie, zaraz będę skarbie, 10 minut wyjdziesz przed szkołę?
-Ok, dziękuję.-rozłączyłam się. Skarbie??? Okeyyy, nie skomentowałam tego.
Przebrałam się
Wyniosłam walizki na dół. I poszłam wziąć coś do jedzenia. W kuchni nikogo nie było. I nic nie było. No tak,koniec roku. Pobuszowałam jeszcze w szafkach i znalazłam batonika zbożowego. Eureka. Wyszłam z walizkami przed szkołę.

środa, 18 września 2013

Rozdział 2

Zadzwonił budzik.Nie chciało mi się wstawać. Po prostu nie mam siły,cały wolny czas wczoraj spędziłam na odpoczynku, a ja po prostu nie miałam siły i ochoty wyjść spod kołderki, ale jakimś cudem mi się udało. Claudii nie było w pokoju. Już pewnie wyszła, albo w łazience. To drugie się sprawdziło. Zaraz wyszła
-Hej, jak tam było wczoraj?-zapytałam
-Cudownie, ale teraz przepraszam, ale musisz się śpieszyć. Wiesz która godzina? a ty jeszcze w piżamach!
-Dobra już, powiesz mi na lekcji.-po tych słowach poszłam pod prysznic i przebrałam się w mundurek. Ostatni dzień!
A potem papa szkolny ubiorze!
Zaraz poleciałam jak szalona do szkoły. Już powinien być dzwonek.Nikogo po drodze nie spotkałam, wszyscy siedzieli  pewnie w klasach, korytarze były puste, tak jak zawsze gdy się spóźniałam. Zdążyłam, nauczycielki nie było. Claudia siedziała w ławce. Dosiadłam się.
-Opowiadaj-zaczęłam
-Ale o czym-próbowała się wymigać- No już mówię...
***
-Która to lekcja?-zapytałam, normalnie straciłam rachubę czasu.
-Dopiero trzecia, chemiaaa-powiedziała Claudia zmęczonym głosem i zaraz weszła nauczycielka
-Ostatni dzień tutaj, co?-zapytała z wielkim uśmiechem na twarzy. Co jej jest? Ona jest uśmiechnięta. okey rozumiem że na koniec roku są nauczyciele do niesienia, ale nie ona- i jeszcze ostatnia lekcja.
-Pani może i tak.-powiedział chłopak siedzący przede mną.
- I pani i wasza-Powróciła. Zawsze nas denerwowała, że już kończy. Tak kobieto, znęcaj się nad nami, zawsze bardzo dobrze ci idzie. Nie masz już nic do roboty. Położyłam głowę na ławce.
-My jeszcze w szkole gnijemy do 4.
-Nie, kończycie swą edukację tą lekcją, nie słyszeliście jeszcze?-Albo babka żartuje i chce z nas się ponabijać albo nie wiem co.-Albo ogólnie idźcie już. Ale jak coś to chemia była już. I macie wolną godzinę ok?
-taak-odpowiedziała cała klasa

-Co tą babkę wzięło!?-zapytałam.-Ona i łamanie regulaminu?!
-Nie mam pojęcia, może porwali ją kosmici i podmienili?-zasugerowano
-No pewnie,to co robimy przez wolne popołudnie?
-Kino? Jakaś komedia jest.-zaproponowała mi Claudia, która jakoś siedziała cicho, nie wiem co sie stało- A potem na zakupy!
-Ok.-bo niby co mamy robić.-Ale najpierw, trzeba się pozbyć szkolnych bardzooo modnych ubrań.
Wybrałam jakąś bokserkę i krótkie spodenki, bo pogoda dopisywała
 ***
-Jak jasno-zmrużyłam oczy wychodząc z kina.Muszę spytać ją czemu była taka cicha, nie mówiła nic prawi dziś oprócz relacji z randki.
-Tak jak zawsze-odpowiedziała Claudia wzruszając ramionami-A teraz chodź.-Ożywiła się. Złapała mnie za rękę i zaczęła mnie prowadzić nie mam pojęcia gdzie i po co.Weszłyśmy w jakąś uliczkę. Nie miałam zielonego pojęcia gdzie się znajdowaliśmy, nie znam tych miejsc, nigdy tutaj nie byłam
-Gdzie my idziemy?-szła pewnym krokiem, więc pewnie kojarzyła te strony. Jakieś stare budynki. Ale zaraz się ta uliczka chyba kończy. Widzę zieleń
-Zobaczysz-nie no fajna odpowiedz. Zwolniła. Gdzie my jesteśmy? Widać jakiś park , pusty, ale zadbany. Claudia, a ta zasłoniła mi oczy, odwróciła mnie. Niespodzianka, czy coś. Nie lubię niespodzianek. Zawsze można się spodziewać czegoś złego, zawsze można się wymigać i powiedzieć "to będzie niespodzianka". A po prostu czasem niespodzianka nie jest przyjemna, za dużo miałam tych złych.
-Tadaaam!-zabrała ręce. OMG! To był ON! Przyjechał! Nie poznałam go. Zmienił sie, ubrany był cało na czarno, tylko koszulkę miał białą.

-Max!-wykrzyknęłam. Przytulił mnie. Łzy napłynęły mi do oczu, na szczęście się nie malowałam, bo bym wyglądała okropnie. Nie zdawałam sobie sprawy jak mi go brakowało.
-Tęskniłem-powiedział.-Dlatego przyleciałem.
-Hej-przywitała się Claudia. To ona za tym stała. Jest cudowna!!!
-Idziemy?-zapytał Max i wziął mnie za rękę.
-Ale gdzie?-zapytałam
-Zabieram cię na kolację, jeśli oczywiście zechcesz.-Spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi oczyma
-Pewnie.
Poszliśmy odprowadzić Claudię. Przy samym internacie wyszeptałam do niej dziękuję. Uśmiechnęła się.
-Pójdziemy pieszo czy wolisz jechać?-zapytał? Zmienił się, nie tylko z wyglądu, był taki bardziej oschły. NIe uśmiechał się tak często jak dawniej
-Chodź, przejdziemy się. A daleko?-zapytałam
-Niezbyt. Co tam się u ciebie działo?
-Nic takiego-odpowiedziałam spuszczając oczy. Nie chciałam mu o tym mówić,to by wszystko zepsuło, cały spacer. Nagle Max złapał mnie za drugą rękę, odwrócił się do mnie, podwinął rękawy mojej bluzki. Tak były wszystkie blizny, które jeszcze się nie zagoiły. Nie było ich dużo, większość zeszła.
-Na prawdę?-zapytał, złapał mnie za podbródek i uniósł do góry, spojrzał mi w oczy. -Nie okłamuj mnie.
Super, teraz będzie bardzo fajna rozmowa o tym, że nie powinnam, żebym zadzwoniła, powiedziała.
Max mnie przytulił. Zaczęłam płakać, znów, po prostu nie mogłam powstrzymać łez. Ktoś mnie klepnął w ramię. Max wypuścił mnie z uścisku. Otarłam oczy i postanowiłam się odwrócić.
-Co tu panienka robi?-zapytał... 

niedziela, 15 września 2013

Rozdział 1

Spojrzałam na zegarek. Już powinien być dzwonek, może męczarnia wreszcie sie skończy, może nie zada ostatniej pracy domowej. Wreszcie zadzwonił!
-Zostańcie na chwile-usłyszałam donośny głos nauczyciela fizyki, to że nie wyrobiliśmy się z materiałem znaczyło bardzo miłe kartkówki w ostatnim tygodniu nauki. Mamy zostać na przerwie, po ostatniej lekcji.-Bardzo miło się z wami pracowało, to była nasza ostatnia lekcja. dzisiaj muszę wyjechać, ale mam nadzieję że doczytacie ten temat i jutro na zastępstwie przerobicie ostatni temat-No tak, ciekawe kto to zrobi... To oznacza koniec lekcji z nim, w sumie to szkoda, bo zaczynałam nawet go lubić,pomijając kartkówki co lekcję. Tak zawsze pod koniec szkoły nauczyciele są mili, nawet się z nami śmieją.
-Ale to że pana w piątek na zakończeniu nie będzie-zapytała jakaś dziewczyna z klasy, nawet nie wiem jak miała na imię. Moje postanowienie "będę bardziej towarzyska i poznam ludzi w nowej szkole" nie do końca wypełnione.
-Tak, przykro mi, niestety nie będę na pożegnalnej imprezie, ale mam nadzieję ze będziecie mnie miło wspominać. Do widzenia.
Wyszłam ze szkoły, jeszcze wytrzymać jeden dzień, a drugi rozdanie dyplomów ukończenia szkoły i jakaś tam impreza. Da się przeżyć. Weszłam do internatu i od razu skierowałam się do mojego i Claudii pokoju.
Pociągnęłam za klamkę, ale drzwi były zamknięte, pewnie została po lekcjach, albo już wraca. Nie przejęłam się tym zbytnio. Poszłam wyślizgnąć się z mojego mundurka i założyłam coś normalnego

Gdy wyszłam z łazienki zadzwonił telefon, spojrzałam na wyświetlacz: mama
-Hej, na którą zakończenie jutro?-usłyszałam
-Cześć, na 10, a co tam u was?
-Nic takiego, nie wiem czy się wyrobimy, przyjedziemy po ciebie po 15, jak dobrze wyjdzie, ok?
-No dobra, ale przyjedziecie?
-Raczej tak.-po tych słowach już nic nie usłyszałam. Znów nie mogą. Założyłam słuchawki i padłam na łóżko. Byłam wykończona.
***
-Hej, obudź się, telefon ci dzwoni-ktoś mną potrząsał, usłyszałam Claudię. Otworzyłam oczy
-Co? I co mam z tym zrobić?-powiedziałam półprzytomna, nie wiedząc o co chodzi
-No nie wiem, może tak hmmm odbierz-powiedziała z sarkazmem
-A telefon.. powiedziałam już obudzona.Claudia tylko się ze mnie nabijała. Coś dzisiaj ludzie są chętni do rozmowy ze mną. Jakież to piękne uczucie, po prostu nie ma to jak rozmowa, z ludźmi... No zależy z jakimi.
-Tak słucham-powiedziałam jakbym była sekretarką, albo asystentką w ważnej firmie.
-Yyyy to ty???-Ed zadzwonił!!! Jak dawno go nie słyszałam, stęskiłam się za nim, chociaż nie widziałam go od tygodnia
-Niestety, Bella wybrała się na polowanie na dinozaury. Wróci za kilka godzin, przekazać coś?-zapytałam
-Dobrze że to ty, bo już zaczynałem się martwić. Jak tam koniec szkoły?-zapytał, zrobiłam na głośnomówiący, zawsze tak robię, gdy Ed dzwoni, oczywiście wtedy gdy z Claudią jesteśmy w pokoju
-Ta, niby koniec ale uczyć się musimy, bo jeszcze dyplomów nie ma, a przecież" dyplom może się przez przypadek zgubić"
-A i skreślić też można ocenę-dodała Claudia- A co tam u ciebie
-A wyjątkowo dobrze. Muszę sie z wami spotkać, pogadać...
-Stęskniłeś się!-wykrzyknęłyśmy razem, i zaraz wybuchnęłyśmy śmiechem
-No pewnie, ale nie o to chodzi. Muszę wam kogoś przedstawić.-powiedział.
-Uuu, coś się szykuję-próbowała nakłonić go do rozmowy
-A co ma się szykować, po prostu jedna dziewczyna, musi poznać pewne wariatki, z którymi będzie musiała jednak zyć w zgodzie.
-Okeyyy, ale nie powiedziałeś jej tego co nie?-zapytałam, zaniepokojona jak mogła to odebrać
-Nie no powiedziałem że musi kogoś poznać, i ze te osoby sa gorsze od teściowych
-Haha ha bardzo śmieszne Ed. Ale tak na serio, kto to jest?-próbowała sie dowiedzieć Claudia. Nie sądziłam żeby jej się udało
-Haha, nie uda ci się, zobaczysz. Niedługo.- po tych słowach się rozłączył
-Super, wiecznie tajemniczy Ed.-powiedziała Claudia
-Przynajmniej mamy pewność że nei jest gejem.-powiedziałam, i zaraz się roześmiałam
-Jedna rzecz, ale w sumie to zawsze coś. Masz jakieś plany na dziś?
-Tak mam zamiar doczytać temat z fizyki, a i może kolejny też przeczytam i się nauczę.
-gdybym cię nie znała mogłabym pomyślec ze serio będziesz sie uczyc
-No tak pewnie, ne ma to jak porządna dawka fizyki- powiedziałam z sarkazmem- ale tak na serio, mam zamiar poleżeć
-Wielkie plany się szykują. Wychodzę dzisiaj.
-Okey, tylko uważaj, bo fizyk wyjeżdża, to pewnie robią bankiet pożegnalny czy coś. Już tu uczył nie będzie.
-Ok, w sumie to my też.-powiedziała i poszła się przebierać. Nie mamy prawa wychodzić po 21 z internatu, ale większość i tak się nie słucha. Mnie jeszcze nie złapali, ale bardzo dużo osób wpadło. Można powiedzieć że mamy szczęście, było pare razy na prawdę blisko. Ale bez ryzyka nie ma zabawy! Weszłam na komputer, sprawdziłam pocztę, weszłam na tt. Ktos puka, super, nei ma to jak niezapowiedziani goście.
-hej, jest Claudia-zaytał Luke, wystrojony jak nigdy. Miał na sobie garnitur
-Zaraz będzie gotowa-odpowiedziałam i wpuściłam go. Poszłam do drzwi łazienki, zapukałam, otworzyła i zaraz powiedzaiałam szeptem
-pospiesz się, ktoś na ciebie czeka.
-No już- powiedziała i wyszła. do niego. Gdy weszłam do pokoju usłyszałam tylko wychodzimy i trzaśnięcie drzwi. Ja po prostu zeszłam na kolację, trochę spóźniona ale co tam.
Zeszłam na dół.
-Zostało coś?-zapytałam kucharkę. Spoko się z nią gada, i bardzo dobrze gotuje.
-Hmm coś się zawsze znajdzie. Możesz sobie ogrzać naleśniki. Starczy pewnie tez dla Claudii.
-Dziękuję al...
-A ciekawe gdzie to się panienka Claudia podziewa-przerwał mi w pół słowa opiekun.
-A gdzie ma się podziewać?-zapytałam. Zaczynam się bać ze wiedza, ze ją złapali. A jeszcze Luke z nią był,  a nie powinno go być.
-No, a ciekawe z jakiego powodu opuściła kolację-znowu zaczyna
- No mnie też nie było...-odpowiedziałam
-Odpuść sobie-wzięła moją stronę kucharka-Ostatnie dwa dni a ty znów jakieś śledztwa zaczynasz
-Bo się szlajają nie wiadomo gdzie a jak coś przyjdzie do czegoś to szkoła winna, a te dzieciaki to bezbronne. Gdzie jest Claudia teraz. W tym momencie-prawie krzyczał.
-Czyli przesłuchanie czas zacząć. Mogę chociaż dojść do kuchenki, chce odgrzać naleśniki. Jak sam pan zauważył nie było nas na kolacji i jesteśmy głodne.
-Jakie przesłuchanie?Ja się kulturalnie pytam. A czemu Claudia nie przyszła?
-No bo jej jedzenie zaniosę, ona mi też czasem nosi.
-A to we dwójkę nie można pójść.-zaczynał mnie wkurzać
-Po co? Jak może jedna raz, a drugi raz druga? Po co się trudzić. Przepraszam-powiedziałam i przepchnęłam się, aby odgrzać jedzenie.Jeszcze o coś tam popytał, potem bez słowa poszłam na górę, sprawdzając czy za mną nie idzie. Gdy weszłam zjadłam, umyłam zęby i po prostu padłam z wykończenia. Nawet nie wiem po czym


czwartek, 12 września 2013

Prolog


Czy to najszczęśliwszy moment w życiu???
Odpowiem, że tak.
Cudowne uczucie???
Nie powiedziałabym, ale to coś pięknego, a zarazem smutnego.
Tęsknie???
Tak. Że tęsknie to mało powiedziane. 
Byłam zakochana???
Jestem zakochana nadal , po upływie paru miesięcy tak samo jak na początku, ale teraz Go nie widuje.
Jesteśmy nadal ze sobą pomimo komplikacji???
Tak.
Co z nim???
Kariera, cudownie jest widzieć jak jest szczęśliwy. Nie mogę tam z nim być, uczę się. Ale kontakt utrzymujemy. Rozmawiamy. To mało, ale zawsze coś.
Jak nam się udaje wytrzymać???
Jest ciężko, bardzo ciężko. Ale widujemy się, nie tak często jak chciałabym, ale poświęca cały swój wolny czas na spotkanie, samolot do Polski. A gdy to nie jest możliwe. to po prostu gadamy na Skypie.
Można zwariować???
Tak, gdyby nie przyjaciele, na pewno bym zwariowała. To pewne.


"Ci, którzy nie pa­miętają przeszłości, ska­zani są na jej powtarzanie. "


-Hej, jak ci poszło przesłuchanie?
-Dobrze nawet bardzo
-A dokładniej...
-No dostałem się
-Nawet nie wiesz jak się cieszę!
-No nie, ale musimy pogadać
-Kiedy? Dzisiaj nie mogę
-Wolałbym teraz. Chyba się nie uda
-Ale mówiłeś że poszło ci dobrze...
-Przesłuchanie tak, le nie sądzę zeby nam się udało. Lecę do Angli pierwszym samolotem... hej, Jesteś jeszcze???
***
Odszedł. Brakowało mi go.Chociaż nadal brakuje. Początki są najtrudniejsze. Zgadzam się, wszystkie blizny mi to przypominają, zawsze spędzaliśmy razem każdą chwilę.
Na szczęście są takie osoby, na których widok na twarzy pojawia się uśmiech. Zawsze mi pomogli, są cudowni, niezastąpieni... mogłabym tak wymieniać tak bardzo długo, ale po co???
Gdy się tylko dowiedzieli, ze wyjechał przybielgi do mnie,ale dowiedzieli się dopiero parę dni później, za póżźno. W tym czasie zdążyłam wziąć żyletkę do ręki wiele razy. Nie dało się przed nimi ukryć, od razu się skapnęli. Ochrzanili mnie, mówili żebym przestała. Przestałam, na parę dni. Najgorzej było z wymówką na w-f, czemu ćwiczę z długim rękawem. Poradziłam sobie z tym. Tak, załamałam się, ale przeszło mi, gdy uświadomiłam sobie, ze to nie pomoże, że to jeszcze nie koniec, nie wszystko skończone.Ale z żyletką za bardzo się zaprzyjaźniłam.
Wylądowałam w szpitalu, wtedy do mnie zadzwonił. Nie chciałam z nim rozmawiać, tłumaczyłam mu to przez łzy. Ale przeprosił, powiedział, że to największy błąd w jego życiu, że nie wiem ile by dał, żebym była tam z nim, jak za mną tęskni. I znów byliśmy razem.
Ale w szkole miałam przesrane: spojrzenia pełne litości i obrzydzenia nauczycieli, 2 razy w tygodniu psycholog, którego nie dało się przekonać że wszystko okey. Prawie wszyscy się ode mnie odwrócili. Miałam zaległości z lekcjami, ale jakoś je nadrobiłam. Na szczęście to ostatni rok tutaj.
***

Od razu przepraszam za błędy (a pewnie ich jest sporo :D)
Może ktoś to przeczyta, chociaż wiem, ze nie potrafię pisać
Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana :D

środa, 11 września 2013

Bohaterowie

Ja, Izabella Black
17 lat
Zwykła dziewczyna, ucząca się w szkole z internatem, gdyż jej rodzice są wiecznie zabiegani,
Ciężko jej się odnaleźć,ale ma wspaniałych przyjaciół.

Claudia Jones
17 lat
Moja najlepsza przyjaciółka,chodzimy do tej samej szkoły, współlokatorka w pokoju,
Ma chłopaka, nazywa się Luke Brown
Jest cudowna, zawsze można na nią liczyć

Ed Smith
18 lat
Najlepszy przyjaciel, często się wygłupia, dotychczas nie ma szczęścia w dziewczynami
Chyba tylko on potrafi racjonalnie myśleć w trudnych sytuacjach
          
    Jacob Black 
               18 lat          
Mój starszy brat, wnerwiający, okropny, często się kłócimy, ale jednak jest moim bratem
Pracuje w "branży muzycznej" (jak to nazywa)

Max Evans
18 lat
Mój chłopak
Muzyk, wyjechał do Londynu, za karierą           
Luke Brown
18 lat
Chłopak Claudii, na zabój w niej zakochany


Chyba ich przedstawiać nie muszę :P


George Smith
brat Eda, nie przepada za mną, ale jest spoko
dziewczyny za nim się uganiają. Gejowaty typek
Emily "Alice" Johnsoon
dziewczyna Eda,
mówią na nią Alice, bo wszyscy sądzą że jest podobna do bohaterki
Alicji w krainie czarów

Megan Morgan
Przyjaciółka Alice, chodziła ze mną do szkoły

Drake Morgan
Brat Megan

Pauline White
Współlokatorka Cllaudii, mieszka w Londynie

Nick
Ed Wood