czwartek, 12 września 2013

Prolog


Czy to najszczęśliwszy moment w życiu???
Odpowiem, że tak.
Cudowne uczucie???
Nie powiedziałabym, ale to coś pięknego, a zarazem smutnego.
Tęsknie???
Tak. Że tęsknie to mało powiedziane. 
Byłam zakochana???
Jestem zakochana nadal , po upływie paru miesięcy tak samo jak na początku, ale teraz Go nie widuje.
Jesteśmy nadal ze sobą pomimo komplikacji???
Tak.
Co z nim???
Kariera, cudownie jest widzieć jak jest szczęśliwy. Nie mogę tam z nim być, uczę się. Ale kontakt utrzymujemy. Rozmawiamy. To mało, ale zawsze coś.
Jak nam się udaje wytrzymać???
Jest ciężko, bardzo ciężko. Ale widujemy się, nie tak często jak chciałabym, ale poświęca cały swój wolny czas na spotkanie, samolot do Polski. A gdy to nie jest możliwe. to po prostu gadamy na Skypie.
Można zwariować???
Tak, gdyby nie przyjaciele, na pewno bym zwariowała. To pewne.


"Ci, którzy nie pa­miętają przeszłości, ska­zani są na jej powtarzanie. "


-Hej, jak ci poszło przesłuchanie?
-Dobrze nawet bardzo
-A dokładniej...
-No dostałem się
-Nawet nie wiesz jak się cieszę!
-No nie, ale musimy pogadać
-Kiedy? Dzisiaj nie mogę
-Wolałbym teraz. Chyba się nie uda
-Ale mówiłeś że poszło ci dobrze...
-Przesłuchanie tak, le nie sądzę zeby nam się udało. Lecę do Angli pierwszym samolotem... hej, Jesteś jeszcze???
***
Odszedł. Brakowało mi go.Chociaż nadal brakuje. Początki są najtrudniejsze. Zgadzam się, wszystkie blizny mi to przypominają, zawsze spędzaliśmy razem każdą chwilę.
Na szczęście są takie osoby, na których widok na twarzy pojawia się uśmiech. Zawsze mi pomogli, są cudowni, niezastąpieni... mogłabym tak wymieniać tak bardzo długo, ale po co???
Gdy się tylko dowiedzieli, ze wyjechał przybielgi do mnie,ale dowiedzieli się dopiero parę dni później, za póżźno. W tym czasie zdążyłam wziąć żyletkę do ręki wiele razy. Nie dało się przed nimi ukryć, od razu się skapnęli. Ochrzanili mnie, mówili żebym przestała. Przestałam, na parę dni. Najgorzej było z wymówką na w-f, czemu ćwiczę z długim rękawem. Poradziłam sobie z tym. Tak, załamałam się, ale przeszło mi, gdy uświadomiłam sobie, ze to nie pomoże, że to jeszcze nie koniec, nie wszystko skończone.Ale z żyletką za bardzo się zaprzyjaźniłam.
Wylądowałam w szpitalu, wtedy do mnie zadzwonił. Nie chciałam z nim rozmawiać, tłumaczyłam mu to przez łzy. Ale przeprosił, powiedział, że to największy błąd w jego życiu, że nie wiem ile by dał, żebym była tam z nim, jak za mną tęskni. I znów byliśmy razem.
Ale w szkole miałam przesrane: spojrzenia pełne litości i obrzydzenia nauczycieli, 2 razy w tygodniu psycholog, którego nie dało się przekonać że wszystko okey. Prawie wszyscy się ode mnie odwrócili. Miałam zaległości z lekcjami, ale jakoś je nadrobiłam. Na szczęście to ostatni rok tutaj.
***

Od razu przepraszam za błędy (a pewnie ich jest sporo :D)
Może ktoś to przeczyta, chociaż wiem, ze nie potrafię pisać
Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana :D

3 komentarze:

  1. Bez urazy !!
    Ale przepięknie piszesz !
    Teraz widzę że ja tu nie mam co robić i chyba zawieszę swojego bloga za duża konkurencja"mowa o tobie"
    NA SERIO !!!
    Podoba mi się ten prolog !!
    Czekam na resztę !!
    Mam nadzieję że rozdział pojawi się niebawem !!
    To jest cudne!!!!!!! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie *.* nie wiedziałam że umiesz tak dobrze pisać :P

    OdpowiedzUsuń