"Nie zmieniłam się. Po prostu lepiej mnie poznałeś"
-Otworzysz w końcu?!-zadaj się dobijali. Znałam ten głos, ale nie mogłam sobie przypomnieć czyj jest
-Już idę!-krzyknął-poczekasz?
Ale miał daleko, całe trzy kroki... Wszyzstko mnie jakoś dzisiaj irytowało.
-Nie mogłeś wcześniej?-wpadł zdyszany Harry
-Nie, gdzie reszta?-zapytał Nialler
-Myślałem że u ciebie-rozglądnął się i napotkał moje spojrzenie
-Cześć! jestem Harry- podszedł wyciągnął rękę
-Hej, wiem. Bella-podałam mu rękę. Pocałował ją.
JEJKU!!! Czułam że zrobiłam się cała czerwona. Najprawdopodobniej tak było.
-Na którą mamy był- zapytał Nialla
-Na 21
-Fajnie. Z kim idziesz?-znów zapytał, ja się tylko przysłuchiwałam.
-Z Anną. A ty?
-Nie wiem. Bello jak tam?-zapytał
-Jakoś leci. A u ciebie?
-Nom też. Musi.
Rozmowa się jakoś nie kleiła
-A Bells...-zaczął Nialler
-Yhy?
-George dzwonił, szuka ciebie-nie powiem byłam zaskoczona. Pewnie się pytał,czy nie wie w która stronę poszłam. Ojejuuu.-,-
-Się obejrzał
-Uciekłas?-zapytał Harry. Nie poleciałam...
-Nie, poszłam na spacer-odpowiedziałam normalnie, w sumie zgodnie z prawdą. To ze spotkałam Nialla, a dokładniej on mnie zauważył i podbiegł to nie moja wina.
-martwi się o ciebie.
-Chyba już pójdę. Cześć.-wyszłam z tourbusu
-Ej, poczekaj. Może zechciałabyś mi towarzyszyć dziś na gali?-zawołał Harry
-Nie dam rady. Naprawdę. przepraszam, bardzo chciałabym, ale nie mogę
-Ok.-powiedział.
Wracałam do domu.
***
-Gdzie byłaś?!-podbiegł do drzwi i oczywiście, jak zwykle otworzył je przede mną. Co on ma jakiś czujnik ruchu czy co?
-Nagle się zainteresowałeś-odpowiedziałam chłodno i weszłam
-Hej, przepraszam. Po prostu nie wiem co mam myśleć.
pokiwałam głową, ale nic nie rozumiałam
-Nie obchodzi cie to? No pewnie, bo po co?!-wykrzyknął George
Nie odzywałam się, ale to, że nic nie mówię nie znaczy że mam to gdzieś
-Fajnie! Więc jak sie znów nieszczęśliwie zakochasz to do mnie nie przychodź! Zamiast tego walnij głową o ścianę, będzie mniej bolało
O co mu chodzi?
Ok, od razu pójdę i walnę w ścianę. Dzięki.
-I tak o siebie nie dbasz więc proszę bardzo!
-Jak o siebie nie dbam?-nie mogłam dalej siedzieć cicho...
-Miałaś jeść! Miałaś siedzieć w domu!
-Jadłam! Ile można?!-poszłam do pokoju. Zamknęłam się. Napisałam do Jacoba. Miał niedawno przyjechać do Londynu.
"Siemka kochany braciszku? Kiedy odwiedzisz swą małą siostrzyczkę w wielkim mieście?"
Zaraz przyszła odpowiedź
"Hahahaha jak ciebie kocham. Nie no żartuję. Mam bilety"
"Na kiedy"
"Hehs, nie powiem"
"Nie to nie"-odpisałam, Rzuciłam telefonem. Zaczęłam płakać
Ma bilety, więc przyjedzie niedługo. chyba...
George pukał do drzwi. W porę się obejrzał.
Założyłam słuchawki.
I w pewnym momencie zasnęłam
***
Obudziłam się, w słuchawkach nadal było słychać muzykę. Spojrzałam na zegarek. Było wpół do 9!
Spóźnię się do pracy. Wyjęłam pierwsze lepsze ubrania z szafy i poszłam się przebrać.
Nie mogłam wyjść z pokoju. Coś mi przeszkadzało z drugiej strony. Zaczęłam mocno pchać drzwi.
-Ej, co jest?-zapytał zaspany George. Spał tam całą noc. Czekał aż mu otworzę*-*
-Zejdź, spóźnie się do pracy!
-A juz. Proszę-zszedł, a gdy wyszłam znów się położył pod moimi drzwiami
Zeszłam na dół, wzięłam jakiegoś zbożowego batonika.
Zszedł George.
-Jak tam?-zapytałam
-Jakoś idzie. Gdzie idziesz?. Dzisiaj znów uciekasz?
-Nie idę do pracy-powiedziałam. Taa od razu, ze uciekam
-Aha, wiesz ze masz zwolnienie c'nie
Czekaj... CO? Jak to?
Geniusz ja, zapomniałam o tym, ze nie muszę iść do pracy...
Dopiero zaczęłam, ale i tak się przyzwyczaiłam
Usiadłam i w spokoju zjadłam batonika
-Zapomniałaś-bardziej stwierdził, niż zapytał. Pokiwałam głową.
-O nie!-wykrzyknął udając przerażonego.
-Co jest?-zapytałam, w pewnym sensie z przymusu. Ale cieszyłam się że znów gadamy normalnie.
-Brak herbaty w naszym zasobie
-Okey... pójdę zaraz do sklepu
-Mogę ja iść
-Ja i tak pójdę, więc mogę kupić
-a to ok-powiedział. Fajnie- nie miałam w planach pójścia do sklepu, ale chciałam przeczytać tamtą gazetę, którą pokazał mi Nialler
Wzięłam torbę. Wyszłam. Poszłam prosto do sklepu.
Mam iść tylko po "herbatę", ale kupię też gazetę. Może nawet dzisiejszą też...
Przede mną szła ta sama (chyba) pani, co kiedyś pokazała mi gdzie iść, żeby spotkać Maxa. Znów szła z zakupami, ale tym razem były o wiele cięższe.
-Przepraszam?-zapytałam, tak to była ona-pomóc pani?
-Nie, dziękuje drogie dziecko. Dam radę. Albo poczekaj. Nie dam ci wszystkich toreb jak ostatnio, o są za ciężkie
Pamięta mnie. Miło.
Wzięłam od niej większość toreb, tak aby zostały tylko lżejsze.
-Co tam u ciebie?-zapytała
-Jakoś pomału idzie-odpowiedziałam-a u pani?
-Chyba też. Wnuk się dostał do bardzo dobrej szkoły. Ale nie ten co ja ci o nim wcześniej mówiłam. Drugi-powiedziała z dumą. Ma bardzo dobrą pamięć
-Gratulacje-powiedziałam.
Szliśmy rozmawiając o wszystkim. Głównie to ona rozmawiała
-Dziękuje moja droga, zostaw tutaj to, zaraz przyjdzie mój syn i mi pomoże. Nie będziesz tego mi wciagać po schodach-powiedziała
-Tutaj?-zapytałam
-Tak. Juz drugi mi zanosisz zakupy. Jak mam ci się odwdzięczyć?
-Nie trzeba, rozmowa mi wystarczy
-Skarbie, cos się stało?-zapytała-mi możesz powiedzieć?
-Nic takiego.
-Dobrze odpuszczę ci, ale tylko dlatego, ze mój syn już idzie.Trzymaj sie, zjedz coś. jeszcze raz dziekuję
-Nie ma za co.-wróciłam się do sklepu. Ta niby normalna rozmowa poprawiła mój humor.
Weszłam do środka w nadal dobrym humorze.
Wzięłam tamtą gazetę, zauważyłam, że jest też nowa. Wzięłam obie , jakieś trzy herbaty, każdą inną i poszłam do kasy
-Dzień dobry-powiedziała automatycznie kasjerka
-Dzień dobry-odpowiedziałam i wyjęłam z torby portfel. Zapłaciłam i wyszłam.
Nawet na mnie nie spojrzała.
W sumie po co?Ale po co też ja nad tym rozmyślam?
Już miałam zabierać gazety i herbatę, gdy ktoś za mną wykrzyknął
-Cześć!-miał kaptur i szalik. Nie wiedziałam kto to. Ale głos kojarzyłam
-Hej-odpowiedziałam podejrzliwie
-To ja Hazz-szepnął, wyszliśmy
-Hehs, po co się ukrywasz?
-Fanki, gazety itp. Widzę że jedne "piszące tylko prawdę" pisemko już masz. Nie wierz w to co piszą. Prosze. Tylko nie ty
A dokładnie to prawie go nie znam...
Wcale...
-Kupiłam tylko żeby przeczytać-powiedziałam
-Wiem, ale czasami takie rzeczy piszą, a najgorsze jest to, że ludzie im wierzą
-Chce przeczytać, bo pisali o mnie-powiedziałam cicho
-Ouuu a co, jeśli można wiedzieć?
Powiedzieć? Nie powiedzieć?
Jak nie powiem, to kupi sam gazetę, albo weźmie od Nialla i przeczyta.
-Jeśli ludzie źle o tobie mówią, żyj tak aby nikt im nie uwierzył. Wiem co napisali o tobie, ale chce usłyszeć prawdziwą wersje.
-Nie wiem, co napisali tak szczerze,ale wiem o czym
-O czym? jeśli mogę wiedzieć oczywiście. Nikomu i tak nie powiem
Powiedziałam mu, o tym jak mnie potraktował Max, jak potem 'więził'? Tak to chyba dobre słowo.
Tak jakoś wszystko wyszło ze mnie. Bezproblemowo, tylko na te wspomnienie zaczęłam płakać.
-Nie płacz, on ma to gdzieś.Nic tego nie zmieni. Rozumiem, wiele przeszłaś. Dasz radę. Trzymam kciuki.
-Dziekuję-zaszliśmy już na te aleje, co mieszka George
-Przepraszam, ale muszę już iść-powiedział
-Ok. Pa
-Pa-odpowiedział i dał buziaka w policzek.
odszedł.
Przed domem wyjęłam herbaty z torby. Tym razem george nie otworzył mi drzwi. I dobrze, bo miałam tego dość
Położyłam herbaty na blacie i poszłam go szukać.
Był w swoim pokoju. Zapukałam
-Co robisz?
-Siedzę, rysuję
-O, a co?
-Nie wiem, abstrakcje, uczucia. Wszystko, co czuje przelewam na papier. Dobry sposób na stres.
-Moge zobaczyć?
-Nie teraz, później-powiedział
Czyli raczej nie zobaczę. Ludzie którzy coś przeciągają na później rzadko kiedy robią to, co obiecali.
-Kupiłam herbaty, nie wiem czy dobre, ale kupiłam
-Ok.
-Zparzyć ci?
-Jak chcesz-powiedział-rozmowa nie szła
***
-Bo herbata ci wystygdie-zaglądnęłam do jego pokoju
-Idę-powiedział.
Ale nie przyszedł. zeszłam a dół dopić swoją. Zaraz doszedł.
-Jak tam?-zapytałam
-Okey-powiedział, wziął herbatę i skierował się na górę
-Mogłeś powiedzieć, bym ci przyniosła
-Aha-odpowiedział tylko i poszedł.
Ja też poszłam do swojego pokoju, żeby przeczytać gazetę.
***
Przeczytałam tą gazetę. Zdziwiłam się, bo większość to była prawda, tylko że bardziej bronili Maxa.
Weszłam na tt. Było coś o Niallu
Miał iść z Anną na jakąś galę, czy coś. Nie wierzyłam jej.
Wyjęłam też drugą. Na niej nagłówek "Czy Niall Horan i Harry Styles mają dziewczynę? Skandal wychodzi na jaw"
Jaki skandal? O co im chodzi. Przypomniałam słowa Hazzy, żeby w to nie wierzyć.
Nie chciało mi się już całej gazety czytać, tylko otworzyłam na stronę, na której o nich pisali.
Na pierwszej stronie: "Niall zerwał ze swoją dziewczyną? Dla kogo? My już wiemy.
Zaczęłam czytać...
Niall niby wczoraj z Harrym byli z jakąś dziewczyną. Walczą o nią. hahaha
Wczytałam sie, przełożyłam kartkę na drugą stronę
nagłowek "zrozpaczony Harry prosi ją żeby została, wiemy kim jest"
A obok!!!
moje zdjecie te co w ostatnim numerze, oraz wczorajsze z Niallem jak biegliśmy do tourbusu oraz z Louisem, gdy prosił,żebym z nim poszła na galę....Zaczęłam czytać
"dziewczyna, która kiedyś chodziła z Maxem, który przypomnijmy teraz przebywa tymczasowo w więzieniu
za porwanie i znęcanie się nad nią, teraz zabrała się za zespół One Direction"
Coooo? TYMCZASOWO W ARESZCIE? ŻE MOŻE WYJŚĆ ZA KAUCJĄ? CZYLI WYJDZIE...

Nagle zdziwiłam się, że nie obchodzi mnie że w gazecie napisali o tym ze niby jestem...
ale tylko to ze Max wychodzi z więzienia...
Zaczęłam płakać...
Ja, chciałam żeby wyszedł.
Chciałam żeby do mnie wrócił
Chce go przeprosić.
Parę dni clean* poszło na marne....
_____________________________________________________________________________
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU MIŚKI
ŻEBY BYŁ LEPSZY OD TEGO
żeby najgorszy dzień 2014 był lepszy od najgorszego w 2013