Ale co ja robię w łóżku, ja nie pamiętam żebym się kładła spać...
Ostatnim miejscem, w którym byłam była łazienka.
Nie wracałam z niej... George...
To on...ale czyli on wiedział.Spojrzałam na ręce, miałam zabandażowane, ale widć było krew. Chyba tym razem przegięłam. A jeszcze ostatnio straciłam wiele krwi
Powoli staczałam się w dół, nie wyjdę już z niego jest za głęboki
I George ni pomoże. Nikt nie pomoże. Zostałam sama.
Zawibrował telefon, odebrałam
-Tak słucham-powiedziałam słabo
-hej młoda, co ci się stało?
-Nic, spałam to dlatego
-A ok, wiesz co jestem już w Londynie, załatwiam mieszkanie. Zostajesz z Georgem czy idziesz do mnie?
-Wiesz co chyba pójdę do ciebie. Stęskniłam sie za tobą
-Hahaha jakie to śmieszne-powiedział poważnie-A kiedy będziesz
-teraz jest 19, to jak się spakuję, zjem yy no i inne to zejdzie do 22.
Zebrałabym sie szybciej, ale nie chce o tym mówić Georgowi. Nie chce żeby sobie pomyślał,że uciekam. Chociaż uciekałam, ale nie od niego, nei że miałam go dość, tylko nei chce widzieć jego spojrzenia po tym co sobie zrobiłam. Nie wytrzymałabym tego.
-Ale nie przyjdziesz piechotą? Zajadę po ciebie
Nie podam mu adresu Georga
-Ok, to ądż na przystanku obok, ok? Będzie ci łatwo się zawrócić
-Czemu?-nabrał podejrzeń, musiałam cos wymyślić
-Bo nadal boje się z tobą jeździć, a jeszcze zmiana strony ruchu na lewostronny
-Ej, czekaj-przerwał mi-bałaśsie ze mną jeździć?
-Trala la la la
-Ładnie spiewasz, chcociaż przez telefon brzmisz jak zdechły wieloryb. Muszę kończyć. Kocham cie. pa
-Pa, ja ciebie też.-odpowiedziałam.
Chiałam wstać, spakować się, ale nie miałam siły. Jest ze mna aż tak źle? Nawet wstać nie mogę.
Jak ja teraz się spakuję?
george wszedł. Może to i dobrze, że nie wstałam. teraz przynajmniej udaję, że śpię.
-Wstań-powiedział, po chiwli westchnął-nie udawaj już i wstawaj
Nadal leżałam oczy miałam zamknięte Czułam jak po policzku spływa mi łza..
Zobaczył to. Czułam, że to zobaczył. Ale nie widziałam tego.
Po prostu dobrze go znam. Wyjdzie. Nic nie powie, zostawi mnie w spokoju i nie będzie się do mnie odzywać.
Dziwne, bo zaczęłam się z nim przyjaźnić na początku wakacji, a teraz co 2 tygodnie minęły.
A znam go jak nikogo innego. Lub mi się tak wydaje
Otworzył drzwi. Wiedziałam
-Mogłabyś przynajmniej nie udawać-powiedział chłodno.
Tak, mogłam, ale tego nie zrobiłam.
Próbowałam wstać, i za którymś razem udało mi się. Przytrzymałam się stolika. Schyliłam się i powoli wyjęłam walizkę spod łóżka. Podeszłam do szafy, parę razy się zachwiałam, ale nie upadłam.
Usiadłam obok szafy, zaczęłam pakować wszystkie swoje rzeczy.
Już prawie skończyłam. Musiałam jeszcze isć po torbę, bo gdzieś ją wsadziłam.
Spojrzałam na zegarek, było późno. Pakowałam sie dłużej niż przypuszczałam. Było po 20.
Jakimś cudem wepchnęłam walizkę pod łóżko, żeby george jak wejdzie to nic nie zauważył.
I padłam na łóżko. ustawiałam sobie budzik za 15 minut, ale wiem ze powinnam iść dokończyc pakowanie, zabrać rzeczy z łazienki itp.
Ktoś zapukał, tym kimś był pewnie george, może i lepiej, że nie dokończyłam pakowania
-proszę-wychrypiałam, wszedł. jednak sie nei myliłam, to był george
-chcesz coś zjeść?-zapytał
-nie, nie mam siły
-na pewno? chodź, zjesz cos
-nie, George, na serio nie mam siły, wszystko mnie boli, zjem coś rano
-aha okey-powiedziali wyszedł.
Nie, ja nie zjem rano. Rano to już tu mnie nie będzie. Przykro mi George. Ale ja nie dam rady...
Zanim się obejrzałam zadzwonił budzik. Wyłączyłam go i spróbowałam wstać.
Ale tym razem za nic mi sie nie udało.
Nie poddawałam sie, próbowałam dalej, niestety bezskutecznie.
-Hej coś się stało-wparował George
-Chcę wstac, ale nei mogę-powiedziałam
-Czemu, boli cię coś?
-Wsyztsko, ale to nie przez to. Nie mam siły-pwoeidziałam
-To poleż
-George...ale ja chce do łazienki
-Oh-wziął mnie za rękę. Wziął pod ramię i poprowadził
Zatrzymaliśmy sie przy drzwiach
-Dalej już nie prowadź
-Czekam na ciebie
-Nie czekaj, sama dam radę, najgorzej było tylko wstać. Dziękuję
-Ale...
-Nie, dam radę. Muszę, muszę się przyzwyczaić
-Oh, jak coś, to wołaj.
-Ok, ale nie usłyszysz
-To sobie tu postoję
-Nie, George. Dziękuję, już dużo dotychczas zrobiłeś. Idź spać, jest juz późno, ja sobie poradzę.
Poszedł. patrzyłam jak odchodzi, a następnie wchodzi do swojego pokoju.
-Dobranoc-powiedział zamykając drzwi
-Dobranoc powiedziałam, zamknęłam sie w łazience
Spakowałam wszystko, ale nei mogłam nigdzie znaleźć żyletek.
Ok, soo... gdzie ja je ostatnio widziałam? Oh, tak. Pamiętam; siedziałam w kacie, ona była ze mną, potem...George.
Tak to George mi je zabrał. Gdyby tego nie zrobił nei pozwoliłby mi wejść do łazienki. Nie no przesadzam. Pilnowałby mnie za drzwiami.
Obędę się bez niej przez ten dzień. Jutro pójdę do najbliższego kiosku i kupię.
Skończyłam pakowanie. Zadzwonił Jacob. Wyszłam z łazienki
-Hej bracie co tam?-zpaytałam. Nie chciałam pytać o której przyjedzie, bo George może to usłyszeć.
-Cześć, spóżnię się trochę. Wybaczysz mi?
-Noom, raczej tak. Niby czemu nie
-A to ok. Zadzwonię, żebyś wyszła ok?
-Dobra. Do zobaczenia wwkrótce mój ukochany braciszku. Miło, że mnie informujesz
-Oj, też sie z tego powodu cieszę. Nie jesteś zła?
-Nie nie jestem
-Aha to cześć
-Pa-powiedziałam, byłam już prawie przy łóżku. Wyjęłam walizkę i przytargałam ją obok drzwi.
Wzięłam torbe podróżną i zeszłam na dół. Powoli, ale zeszłam.Położyłam obok wyjścia.
Zaszłam do kuchni. Wzięłam łyka wody
-Ej co jest-powiedział George niemrawo
-Nic, chciało mi sie pić
-Aha to idę spać, dobranoc-gadał jak jakiś pijany.
Wróciłam do pokoju.
Byłam już prawie w pokoju, ale zabrakło mi sił. na samym końcu, obok drzwi pokoju.
Podparłam sie ob ścianę. Dam radę. jeszcze tylko kawałek. Za chwilę dojdę i położę się spać.
Ruszyłam, nogi się pode mną uginały.
Potem po prostu padłam ns łóżko. Położyłam telefon obok i zasnęłam
***
Odebrałam, to był Jacob, dzwonił mam zaraz wyjść. Bez problemu wzięłam walizkę, zaniosłam na dół i założyłam trampki. Spojrzałam ostatni raz na dom georga, wydawał się malutki. Dostrzegłam wzrok georga, zły, smutny. Odwróciłam się i poszłam dalej
Jakim cudem ja się nie rozpłakałam?
Zauważyłam Jacoba. Odłożyłam walizke i rzuciłam mu sie na szyję. Obrócił mnie
-Tęskniłem siostra
-Ja tez
-Wiesz co? Musisz kogoś poznać. Ona jest bardzo dla mnie ważna, pamitaj o tym, a i mieszka z nami, więz będziesz musiała ją polubić. Hehs co ja mówię JĄ na pewno polubisz.
-Kto to?
-Ktoś specjalny, czeka przy samochodzie. Idź, ja wezmę walizkę.
Poszłam, widziałam zarys dziewczyny. Ruszyłam szybciej. Jacob został w tyle, chciałam ją zobaczyć.
Stała za samochodem, odwróciła sie do mnie gdy zobaczyła że jestem bliżej.
Podeszłam, odwróciła się.
Jaaaa...........
Jak on mógł to zrobić?! Z nią?!
-Cześć Bello. Tęskniłaś?-powiedziała Jenna ze słodkim usmeichcem
-Postanowiłaś mnie prześladować
-Tak-szepnęła -odwdzięczę ci sie za to wszystko co powiedziałaś
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
Obudził mnie telefon. Więc to był TYLKO sen, zły sen.Uff
-Cześć, młoda za 5 minut na przystanku. Kocham cie
-Ok-powiedziałam, ale już sie rozłączył.
W 5 minut chyba się wyrobię. Wstałam, wszystko mnie bolało, ale dam radę.
Przynajmniej dałam radę wstać, potem już jakoś pójdzie.
Wzięłam kartkę i długopis. OK, ale co ja mam mu napisać.
Jakoś napisałam, łza poleciała mi po policzku. pech chciał, żeby spadła prosto na kartkę, obok podpisu.
Wzięłam walizkę i poszłam. Ciężko było. Ledwo szłam.
Najgorsze były cschody, ale miałam przynajmniiej o co sie oprzeć
Zeszłam, wzięłąm kurtkę. Włożyłam trampki, wzięłam walizkę oraz torbę i poszłam.
Być może ostatni raz patrze na ten dom. Może to jest ostatnie miejsce, gdzie byłam razem z georgem
Może więcej go nei zobaczę? Może nie będę mu już przeszkadzać...I wszystko się w końcu ułoży
________________________________________________________________
Od razu mówię, że nie mam następnego rozdziału napisanego
Dzisiaj się za niego zabiorę
Jak coś wymyślę, bo od paru dni mam pustkę w głowie
Brak weny<<<<<
tak więc nei wiem czy dam radę napisać do środy, ale postaram się
Tyle co wiem: nie będzie długi.

Boziu to jest super !
OdpowiedzUsuńSzkoda że nie wiesz czy dodasz w środę :c
Jak mogłaś?! Ona powinna zostać u niego ;c. Mam nadzieje że uda ci się napisać w środe kolejny rozdział. Wene <3
OdpowiedzUsuń