niedziela, 15 września 2013

Rozdział 1

Spojrzałam na zegarek. Już powinien być dzwonek, może męczarnia wreszcie sie skończy, może nie zada ostatniej pracy domowej. Wreszcie zadzwonił!
-Zostańcie na chwile-usłyszałam donośny głos nauczyciela fizyki, to że nie wyrobiliśmy się z materiałem znaczyło bardzo miłe kartkówki w ostatnim tygodniu nauki. Mamy zostać na przerwie, po ostatniej lekcji.-Bardzo miło się z wami pracowało, to była nasza ostatnia lekcja. dzisiaj muszę wyjechać, ale mam nadzieję że doczytacie ten temat i jutro na zastępstwie przerobicie ostatni temat-No tak, ciekawe kto to zrobi... To oznacza koniec lekcji z nim, w sumie to szkoda, bo zaczynałam nawet go lubić,pomijając kartkówki co lekcję. Tak zawsze pod koniec szkoły nauczyciele są mili, nawet się z nami śmieją.
-Ale to że pana w piątek na zakończeniu nie będzie-zapytała jakaś dziewczyna z klasy, nawet nie wiem jak miała na imię. Moje postanowienie "będę bardziej towarzyska i poznam ludzi w nowej szkole" nie do końca wypełnione.
-Tak, przykro mi, niestety nie będę na pożegnalnej imprezie, ale mam nadzieję ze będziecie mnie miło wspominać. Do widzenia.
Wyszłam ze szkoły, jeszcze wytrzymać jeden dzień, a drugi rozdanie dyplomów ukończenia szkoły i jakaś tam impreza. Da się przeżyć. Weszłam do internatu i od razu skierowałam się do mojego i Claudii pokoju.
Pociągnęłam za klamkę, ale drzwi były zamknięte, pewnie została po lekcjach, albo już wraca. Nie przejęłam się tym zbytnio. Poszłam wyślizgnąć się z mojego mundurka i założyłam coś normalnego

Gdy wyszłam z łazienki zadzwonił telefon, spojrzałam na wyświetlacz: mama
-Hej, na którą zakończenie jutro?-usłyszałam
-Cześć, na 10, a co tam u was?
-Nic takiego, nie wiem czy się wyrobimy, przyjedziemy po ciebie po 15, jak dobrze wyjdzie, ok?
-No dobra, ale przyjedziecie?
-Raczej tak.-po tych słowach już nic nie usłyszałam. Znów nie mogą. Założyłam słuchawki i padłam na łóżko. Byłam wykończona.
***
-Hej, obudź się, telefon ci dzwoni-ktoś mną potrząsał, usłyszałam Claudię. Otworzyłam oczy
-Co? I co mam z tym zrobić?-powiedziałam półprzytomna, nie wiedząc o co chodzi
-No nie wiem, może tak hmmm odbierz-powiedziała z sarkazmem
-A telefon.. powiedziałam już obudzona.Claudia tylko się ze mnie nabijała. Coś dzisiaj ludzie są chętni do rozmowy ze mną. Jakież to piękne uczucie, po prostu nie ma to jak rozmowa, z ludźmi... No zależy z jakimi.
-Tak słucham-powiedziałam jakbym była sekretarką, albo asystentką w ważnej firmie.
-Yyyy to ty???-Ed zadzwonił!!! Jak dawno go nie słyszałam, stęskiłam się za nim, chociaż nie widziałam go od tygodnia
-Niestety, Bella wybrała się na polowanie na dinozaury. Wróci za kilka godzin, przekazać coś?-zapytałam
-Dobrze że to ty, bo już zaczynałem się martwić. Jak tam koniec szkoły?-zapytał, zrobiłam na głośnomówiący, zawsze tak robię, gdy Ed dzwoni, oczywiście wtedy gdy z Claudią jesteśmy w pokoju
-Ta, niby koniec ale uczyć się musimy, bo jeszcze dyplomów nie ma, a przecież" dyplom może się przez przypadek zgubić"
-A i skreślić też można ocenę-dodała Claudia- A co tam u ciebie
-A wyjątkowo dobrze. Muszę sie z wami spotkać, pogadać...
-Stęskniłeś się!-wykrzyknęłyśmy razem, i zaraz wybuchnęłyśmy śmiechem
-No pewnie, ale nie o to chodzi. Muszę wam kogoś przedstawić.-powiedział.
-Uuu, coś się szykuję-próbowała nakłonić go do rozmowy
-A co ma się szykować, po prostu jedna dziewczyna, musi poznać pewne wariatki, z którymi będzie musiała jednak zyć w zgodzie.
-Okeyyy, ale nie powiedziałeś jej tego co nie?-zapytałam, zaniepokojona jak mogła to odebrać
-Nie no powiedziałem że musi kogoś poznać, i ze te osoby sa gorsze od teściowych
-Haha ha bardzo śmieszne Ed. Ale tak na serio, kto to jest?-próbowała sie dowiedzieć Claudia. Nie sądziłam żeby jej się udało
-Haha, nie uda ci się, zobaczysz. Niedługo.- po tych słowach się rozłączył
-Super, wiecznie tajemniczy Ed.-powiedziała Claudia
-Przynajmniej mamy pewność że nei jest gejem.-powiedziałam, i zaraz się roześmiałam
-Jedna rzecz, ale w sumie to zawsze coś. Masz jakieś plany na dziś?
-Tak mam zamiar doczytać temat z fizyki, a i może kolejny też przeczytam i się nauczę.
-gdybym cię nie znała mogłabym pomyślec ze serio będziesz sie uczyc
-No tak pewnie, ne ma to jak porządna dawka fizyki- powiedziałam z sarkazmem- ale tak na serio, mam zamiar poleżeć
-Wielkie plany się szykują. Wychodzę dzisiaj.
-Okey, tylko uważaj, bo fizyk wyjeżdża, to pewnie robią bankiet pożegnalny czy coś. Już tu uczył nie będzie.
-Ok, w sumie to my też.-powiedziała i poszła się przebierać. Nie mamy prawa wychodzić po 21 z internatu, ale większość i tak się nie słucha. Mnie jeszcze nie złapali, ale bardzo dużo osób wpadło. Można powiedzieć że mamy szczęście, było pare razy na prawdę blisko. Ale bez ryzyka nie ma zabawy! Weszłam na komputer, sprawdziłam pocztę, weszłam na tt. Ktos puka, super, nei ma to jak niezapowiedziani goście.
-hej, jest Claudia-zaytał Luke, wystrojony jak nigdy. Miał na sobie garnitur
-Zaraz będzie gotowa-odpowiedziałam i wpuściłam go. Poszłam do drzwi łazienki, zapukałam, otworzyła i zaraz powiedzaiałam szeptem
-pospiesz się, ktoś na ciebie czeka.
-No już- powiedziała i wyszła. do niego. Gdy weszłam do pokoju usłyszałam tylko wychodzimy i trzaśnięcie drzwi. Ja po prostu zeszłam na kolację, trochę spóźniona ale co tam.
Zeszłam na dół.
-Zostało coś?-zapytałam kucharkę. Spoko się z nią gada, i bardzo dobrze gotuje.
-Hmm coś się zawsze znajdzie. Możesz sobie ogrzać naleśniki. Starczy pewnie tez dla Claudii.
-Dziękuję al...
-A ciekawe gdzie to się panienka Claudia podziewa-przerwał mi w pół słowa opiekun.
-A gdzie ma się podziewać?-zapytałam. Zaczynam się bać ze wiedza, ze ją złapali. A jeszcze Luke z nią był,  a nie powinno go być.
-No, a ciekawe z jakiego powodu opuściła kolację-znowu zaczyna
- No mnie też nie było...-odpowiedziałam
-Odpuść sobie-wzięła moją stronę kucharka-Ostatnie dwa dni a ty znów jakieś śledztwa zaczynasz
-Bo się szlajają nie wiadomo gdzie a jak coś przyjdzie do czegoś to szkoła winna, a te dzieciaki to bezbronne. Gdzie jest Claudia teraz. W tym momencie-prawie krzyczał.
-Czyli przesłuchanie czas zacząć. Mogę chociaż dojść do kuchenki, chce odgrzać naleśniki. Jak sam pan zauważył nie było nas na kolacji i jesteśmy głodne.
-Jakie przesłuchanie?Ja się kulturalnie pytam. A czemu Claudia nie przyszła?
-No bo jej jedzenie zaniosę, ona mi też czasem nosi.
-A to we dwójkę nie można pójść.-zaczynał mnie wkurzać
-Po co? Jak może jedna raz, a drugi raz druga? Po co się trudzić. Przepraszam-powiedziałam i przepchnęłam się, aby odgrzać jedzenie.Jeszcze o coś tam popytał, potem bez słowa poszłam na górę, sprawdzając czy za mną nie idzie. Gdy weszłam zjadłam, umyłam zęby i po prostu padłam z wykończenia. Nawet nie wiem po czym


2 komentarze:

  1. Super!!!
    Ale moim zdanie mogła być trochę rozwijać niektóre sytuacje.
    Nie chce się uznawać za specjalistę ale tak uważam !
    Ale tak to jest zaje !! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie *.* ale krótkie ;c. Kiedy teraz dodasz kolejną część?

    OdpowiedzUsuń