-Dlaczego kłamiesz? Ja wiem-zatkało mnie... SKĄD??!
-hej, jesteś tam? Za 10 minut będę.-powiedział.
Poleciałam jak najszybciej ubrać się, aby zasłonic rany, bo spałam w topie i krótkich spodenkach, więc wszystko było widać, wszystke rany
Pięć minut później byłam już na dole...
Bałam się, ale nie pracy tylko Georga...
Poszłam do lustra, policzek był tylko czerwony. Przypudrowałam go, ale nadal było widac.
Nałożyłam grubsza warstwę makijażu. I ukryło sie. Sukces!
Usłyszałam trzask drzwi samochodu. Przyjechał. Poleciałam na dół.
Zadzwonił dzwonkiem. Jeszcze tego brakowało,zeby dzwonił do swojego domu
Otworzyłam drzwi, ujrzałam za nimi Maxa. Nie chciałam go wpuścić, nei po tym co zrobił
-Chce pogadać-powiedział
-Wyjdź-wyszeptałam
-Wytłumaczę ci!
-Nic nie musisz. Wyjdź!-podniosłam głos, przyjechał George
-Co jest? Bells?-powiedział stojąc za nim-Cześć-powiedział do niego
Poszedł po torbę, zostawił mnie z nim
-Mogę wejść-zpytał mnie Max, milczałam. Posłał pytające spojrzenie. Pokiwałam przecząco głową
-Hej Bells, co stęskniłaś się-powiedział George przechodząc koło mnie, i dając buziaka w policzek, na szczęście nie w ten, w który oberwałam.
-Pa Max-powiedziałam i zamknęłam mu drzwi przed nosem.
-Jak tam było-zapytałam Georga
-Nudno, uwierz mi-powiedział i wszedł na górę, szłam w tym samym kierunku
-Dobra wierze
-A co u ciebie-zapytał wchodząc do jednego z pokoju
-Nic, takiego tylko kłótnia z Maxem-powiedziałam
-Bells eni okłamuj mnie. Wiem co zaszło
-To dobrze, bo nei potrafiłabym tego powtórzyć-przytuliłam sie do niego
-Jeśli ktoś ci złamie serce, daj mu z liścia.Serio mówię. A potem idź na lody
-Ta od razu...-powiedziałam
-No chodź nie ugryzę-powiedział zapraszając mnie do pokoju.-Nie byłaś tu jeszcze
-Nie-odpowiedziałam i rozejrzałam się
-Co to-zapytałam pokazując na siatkę w rogu pokoju
-Łóżko, fajnie się po nim skacze-haha trzeba będzie wypróbować, mógł nie mówić :)
-Mogę spróbować?-zapytałam
-Nie spodziewałem się ze zapytasz. No pewnie
Weszłam na to "łóżo" spojrzałam w dół i pisnęłam, na dole, pod siaką była tylko podłoga i stolik
-haha co?
-Jak ty na tym śpisz?!
-Kwestia przyzwyczajenie-powiedział jakby to było normalne. Dla niego może było
-A wiesz że nawet fajne
-Super, podzielam twą radość--zabrał sie za rozpakowywanie.
Zauważyłam obok jakiąś teczkę, na jej wierzchu widać było rysunek.
-Co?Weź ja mam lepszą fryzurę
-Nie o to mi chodziło. Ty to namalowałeś?
-Amatorszczyzna-odpowiedział jakby to było łatwe
-Co? To są lepsze?!
-Nie, ja ja poprostu tak szkicuje. Ludzi mówią że to "amartorszczyzna"
-Kurde, to neich się cieszą że moich nie wdzieli
-A co? tez rysujesz
-Nie, jestem na etapie uczenia się rysowanie prostych serduszek i ptaków wąsów
-Woww-powiedział-po prostu rysuje kiedy mam czas
-Masz sporo tego czasu..
-Dawno to już rysowałem-powiedział i się dosiadł
-To sie nie zawali?
-Nie, a przynajmniej nie powinno-powiedział niepewnie,spojrzał na mnie poważnie, i się nagle śmiechnął-żartowałem. Wystraszona?
-Nie wiesz co wcale?
-Byłaś na tej rozmowie?
-Cholera, która jest?
-Wpółdo-powiedział i poleciałem się przebrać. Usłyszałam za sobą tylko śmiech, przystanęłam i sie uśmiechnęłam.
Szybko wzięłam prysznic i przebrałam się w coś, jak to Claudia określiła "profesjonalnego"
Czlyli znów musiałam iśc w sukience i jeszcze znależć taką z długimi rękawami...
Nie miałam takiej. Doszłam do wniosku, że nei przyjmą mnei ze względu jak wyglądam, ale jakie mam kwalifikacje. W sumie nie miałam ich, ale pomagałam bratu w tym, czasem go zastępowałam. Byłam na stażu, nic więcej. Czyli pewnie nie mam na co liczyć.. Zaplotłam jeszcze warkocza
-I co?-zpaytał George, gdy szukałam telefonu
-Zgubiłam telefon-powiedziałam
-Nie denerwuj się, na blacie w kuchni. Podwieźć cię?
-Nie, Dziękuję!-poleciałam na dół
-Idziesz już?-Nom, bo się jeszcze spóźnię. Pa
-Niepowodzenia-powiedział, chciałam zamknąć drzwi, lecz zrobił to za mnie
W bramie odwróciłam się i spojrzałam na dom Georga. Był ogromny. Jeszcze nie zwiedziłam 2 piętra.
W oknie stał George. pomachał do mnie i przesłał buziaka. Odwzajemniłam mu się tym samym.
Udawał że go złapał...
Poszłam. Miałam nadzieję, że się dostanę. A jeżeli nie, to będę musiała szukać dalej
***
-Pracowała kiedyś pani w tej branży?-padło kolejne pytanie, przesłuchiwał mnie jakiś gościu w garniaku. Chyba szef...
-Nie do końca, pomagałam bratu w poprzednie wakacje.
-A sama? Bez pomocy?
-Gdy zachorował to tak, z półtora tygodnia
***
-Dziękuję. Może pani zaczynać od jutra. Od 9
-Naprawdę? Zostałam przyjęta?
-tak, jutro jeszcze podpiszesz jakieś papiery i będzie ok. Miesiąc okresu próbnego. A w sumie półtora, do zakończenia wakacji, a potem już normalnie. Będziesz przychodziła po szkole.Jeżeli oczywiście sie sprawdzisz. Pan Turner ci wszystko wytłumaczy.
-Fajnie, dziękuję. Do widzenia
-Do widzenia

Świetne !
OdpowiedzUsuńDlaczego takie krótkie ;c?Rozdział niesamowity pisz szybko następną część :D
OdpowiedzUsuń