niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 27

*George*
Przebudziłem się, nie mogłem spać.
Myślałem o tym, czy ją zapytać, ale boje się że powie "nie"
Usłyszałem płacz, może znów się tnie.....
Poszedłem sprawdzić.
Leżała na łóżku i płakała
-Ej, co jest?
Nie odpowiedziała, przytuliłem się do niej
-Poleżeć z tobą?-pokiwała głową, położyłem się obok niej. Wtuliła się we mnie i zasnęła
***
-Hej-powiedział do mnie Goerge. Zerwałam się, a on się zaśmiał. Potarłam oczy
-Która godzina?-zapytałam półprzytomna
-Po 7
-Ile?
-Pięć
-O ok, dzięki-powiedziałam i wstałam
-Idziesz gdzieś?-zapytał
-Nom, do pracy
-A na którą masz?
-Na 9-wzięłam ubrania z szafy i poszłam sie przebrać

Georga w pokoju nie było, poszłam do kuchni, bo pewnie ta przesiadywał
-Hej, co robisz?-zapytałam i przytuliłam go
-Ej, a ja-odezwał się ktoś w kuchni, to był Niall
-Mamy gościa-powiedział George
-Widzę-powiedziałam-hej
-Mnie to nie przytuli-powiedział fochnięty
-Musisz zasłużyć-powiedział George-Chcesz jajecznice?
-A się jeszcze pytasz, no pewnie
-Nie ciebie pytałem-odpowiedział poważnie-Ale ok, niech ci będzie
Roześmiał się i podszedł do mnie
-Dzięki-powiedziałam, najpierw nałożył mi, buhahaha
-Jak tam?-zapytałam
-A wiesz, ze dobrze, zaraz idę do pracy, ale najpierw przyszedłem do was
-Nie oszukuj, wiemy, że przyszedłeś tylko na śniadanie-George
-No wiesz co? ja bym tak nie zrobił...
-Niall?-zapytałam
-No, ok, widziałem zapalone światło, więc wiedziałem, ze za chwilę bedziecie jeść. Logika
-Yyy ok. powiedzmy, że tak normalni ludzie robią
-Ok, dziękuję, ale już lecę-powiedział Niall-ale wrócę
-To była groźba?-zapytałam
Odwrócił się i wyszeptał
-Taaak
I wyszedł.Dziwne to było, ale ok.
-często tak przychodzi?-zapytałam Georga
-nom dość często, ale nie martw się niedługo wyjeżdża
-a czemu mam się martwic
-potrafi przyjść o 2 w nocy
-ou a an ile?-zaśmiał się tylko. No co pytam.
Spytac się nie można...
-Heh, idziesz?-spojrzałam na zegarek, powinnam zaraz sie wybierać
-Nomć, muszę
-Mogę iść z tobą? Idę w tym samym kierunku
-No i jeszcze sie pytasz
*George*
Szliśmy, gadaliśmy i się śmialiśmy, czyli tak jak zawsze.
Po drodze zauważyłem Nicka, można powiedzieć, że wroga nr jeden, nie chciałem, aby mnie zauważył
-Cześć Bella-powiedział, skąd ona go zna? on jest niebezpieczny...-O hej George, jak dawno się nie widzieliśmy. Brakowało mi tego
Zaśmiał się. Ha ha bardzo śmieszne
-Bells, chodż idziemy-pociągnąłem ją za ramię. Chciała z nim pogadać
-Ej, co jest? Czemu mnie odciągnąłeś od niego-powiedziała po chwili, gdy go mineliśmy
-Nie powinnaś się z nim zadawać-powiedziałem. I tak będę miał przesrane, oby Bella nie miała...
-Uratował mnie-Że jak? On? szybciej by skrzywdził
-Jasne-powiedziałem z sarkazmem
-Odciągnął wtedy maxa-powiedziała, byliśmy już przed wytwórnią.
Nie powiem byłem zaskoczony. nie spodziewałem sie tego od neigo
-nie wiem, co by mi max zrobił gdyby nie on-spouściła głowę, nie chciała o tym mówić.
Wiem, że wiele przeszła.
Nie mogłem słuchać tego, że ON wtedy tam był, pomógł jej, a nie ja.
-Uważaj na niego, proszę cię
Pokiwała głową
-Pa-powiedziałem i poszedłem dalej. Muszę wreszcie załatwić swoje sprawy do końca...
*Bella*
Czas w pracy bardzo szybko minął. Dopiero weszłam a już 2 godziny niby jestem. Nie no ok, nie będę się skarżyć
-Ej, zaraz przyjdzie nowy-poinformował mnie Kendall
-Czyli?-zaczęłam panikować. Nie wiem czy będzie trzeba go/ją wpisać na listę, których trzeba dokładnie wyczyścić czy...
-Nie martw się. Pomogę ci
-Nie masz wyjścia-podsumowałam
-No w sumie fakt. Udajemy zapracowanych 5...4...3
Ok, udawałam ze coś robię. Przeszukiwałam szufladę niby czegoś szukając
-Cześć-nagle usłyszałam znajomy głos
-Hej-powiedział Kendall-siadaj.Jestem Kendall tak jest Bella
Obejrzałam się. To był Max!
-Witaj Bello! Dawno się nie widzieliśmy!
-No powiedzmy-powiedziałam, czułam, ze jestem cała czerwona.
Mieliśmy tam lusterko, dyskretnie na nie spojrzałam.
Uff na szczęście nie.
Max nic mi nie zrobi dopóki jestem tu z Kendallem..
Obym sie nie pomyliła co do tego
***
Max śpiewał i co chwila na mnie zerkał Udawałam, że coś robię, ale myślałam tylko o nim. Czemu wybrał właśnie tą wytwórnię? Czemu ja musiałam sie dostać właśnie tutaj?
Weszła jego "menadżerka".
Nawet mnie nie zauważyła, ale odbijała się w lusterku.
-Zaraz wracam-powiedział Kendall
Że co? Ja nei chcę zostać sama z Maxem i jeszcze ta Jenna...
-Tylko szybko, ok. Nie wiem czy sobie poradzę
Skłamałam. Poradziłabym sobie, gdyby tutaj nie było Maxa i Jenny.
Nie przyznam się przecież, ze boję się tam z nimi sama siedzieć
Pokiwał głową i wyszedł.
Jenna podeszła
-O cześć!-powiedziała
-A hej-powiedziałam i zajęłam się pracą. Nie chciałam z nią gadać
-Jak tam? Genialnie śpiewa co nie?
-Yhmm-odpowiedziałam i udawałam bardziej zajętą niż normalnie
-Tylko ostatnio nie może pohamować emocji. Nawet do siostry
-Kogo?
To ona jest jego siostrą?!
On nie miał siostry, pamiętam jego rodzice zginęli, a rodzeństwa nie miał.
Może to kuzynka...


3 komentarze:

  1. Wiesz co? Przeczytałam wszystko! MÓWIŁAM
    To jest takie asgdhskjalkjkd
    Jestem za Bedem XD
    Wiem, ze jeszcze się zejdą
    Czemu ciebie ostatnio nie ma? Odpisz...bo jak nie to przyjdzie Buka i cię zje. Wiem, że się jej boisz... :P
    Tęsknie xox

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ci odwala? -,-
      Po co ja ci mówiłam o Bedzie....
      Weź wyjdź...

      Usuń
  2. to jest zajebiste :D pisz dalej !

    OdpowiedzUsuń