środa, 25 grudnia 2013

Rozdział 29

"Nagle zdajesz sobie sprawę z tego, że to już koniec. Nie ma drogi powrotnej. Zaczynasz rozumieć, że nic nie dzieje się dwa razy. Już nigdy nie poczujesz się tak samo. Nigdy nie wyniesiesz się trzy metry nad niebo."
tylko możesz spaść, trzy metry pod ziemię..


Obudziłam się. Było strasznie zimno. Leżałam na betonie, było ciemno.Ale wiedziałam, ze nie jestem w miejscu, które ostatnio pamiętałam, czyli właśnie gdzie?
Gdzie ja ostatnio byłam? Gdzie ja teraz jestem?
Usta miałam zaklejone. Nogi i ręce  miałam mocno związane. Cudownie...
Chciałam płakać...
Usłyszałam kroki i szepty
-Ej, i tak nikt nei uwierzy? Myślisz, ze taki chłopak jak ty zrobiłby coś takiego?
-No a robię-powiedział roześmiany...Max! Chciałam krzyczeć, żeby mi pomógł. Przecież jesteśmy razem.Ja go kocham, on mi na pewno pomoże!
Dopiero po paru chwilach dotarło do mnie, że on mnie nie kocha. Wróciły wszystkie wspomnienia...
Po paru minutach wróciłam do rzeczywistości(a może to był jeden wielki sen) i zaczęłam normalnie myśleć.
ON BYŁ W TO ZAMIESZANY, PORWALI MNIE
-No, ale podejrzewałbyś chłopaka z takim wyglądem na gangstera-znów zaczął Max
-hehs, nigdy-powiedział drugi
-No właśnie i dlatego jesteś nam potrzebny.
-Ok, cicho Nick, żeby nas nie usłyszała
Ups usłyszałam, udawałam, ze nadal jestem nieprzytomna
NICK??? George miał racje. Zawsze miał,a ja go nie słuchałam...
Ale czemu to zrobili? Po co?
-Nie usłyszy, gdyby się obudziła to by sie darła
-W sumie prawda, tak jak każdy
Czyli porywali już ludzi, fajnie...Auć, kopnął mnie. Ale nadal udawałam. Kurde i to jeszcze Nick, a ja myślałam że jest normalny
-No tylko ten chłopak jakiś udawał, ale dostał drgawek....sooo i tak nie da rady udawać. Tu jest za zimno, żeby normalna osoba...
-Cicho-przerwał Nickowi
Podeszli bliżej
-Obudź się księżniczko!-wrzasnął mi do ucha-powinna już się obudzić
-Nie, jak oberwie, zawsze na długo traci przytomność-powiedział Max, patrzcie jaki znawca się znalazł
Zaraz sie powinnam obudzić, bo będą podejrzewać coś
***
Wyszli jakieś 30 minut temu.  Jak ja mam krzyczeć jak mam zasłonięte usta....
Logika?
Próbowałam się uwolnić i krzyczeć.
Zauważyłam ich, szli...
-Obudziłaś się wreszcie-powiedział Max
-Wiesz kto się o ciebie martwił?Cały czas dzwoni... Powinniśmy odebrać. Zgadzasz się?-zapytał znów Max, Jakbym miała coś do powiedzenia...
-Ups, nie odzywa się, ma związane usta, to co Max robimy? Dzwonimy, czy czekamy, aż sam to zrobi?
-A poczekamy sobie.
Ciekawe ile mnie tutaj juź trzymają
-Pacz Max, jacy my niekulturalni. Ona leży na podłodze, pewnie jej zimno...
-No i?
-No i może posadzimy ją na krześle. Porozmawiamy z nią, bo jeszcze powie, że nie współczujemy-upss Nick powinam ciebie ostrzec że juz tak myśle
-Nie powie! A wiesz czemu? Ma zasłonięte usta!-zaśmiał się Max
-aha, wiesz, ze to nie było śmieszne-powiedział Nick
-No weź!...
-O patrz ktoś dzwoni...hmm kim jest Pauline? Nie zauważyłem że dzwoni
-Nie znam, może sprawdzimy?
-Przydałoby sie, ale nie, przecież po co ją... A dawaj
-Tak słucham-powiedział-ojej za późno, czekamy dalej c'nie?
-No pewnie. Ale Bello co tak cicho? Tak jak nigdy... Nie porozmawiasz z nami?
Tylko patrzyłam. Czułam złość i bezradność.                                    
Nie wiem co mam teraz zrobić

Czekali, cały czas ze mną. Dogryzali, gadali, ale ja ich już nie słuchałam nie chciałam
-Dzwoni George!
-To na co czekasz? Czekaliśmy z 15 minut, z nią
-Tak słucham-powiedział-Oj, przepraszam George. Nie powinienem odbierac jej telefonu. Lecz pozwoliła. Co nie Bello?
Próbowałam się uwolnic.
-No oczywiście że dam ją do telefonu. Przeciez to jej. Bello?
Tak, jak ja mam z nim gadać? Jak jestem związana i mam zaklejone usta.
I jestem głodna. Pić mi się chce...
Próbowałam krzyczeć. Nick ustawił na głośnomówiący, ojeju... -,-
-Bella? Co jest? Czemu nic nie mówisz-usłyszałam w telefonie
-Oj uwierz, nic nei mówi, ale chce. I to bardzo, ale to grzeczna dziewczynka i się nie odzywa. A nie sory ona nie może-wyłączył głośnomówiący, skierował się do wyjścia-... Czemu nie może? Hmm dobre pytanie.... Ja znam odpowiedź.... A kim jestem? Ojej zapomniałem!Tęsknisz za nią?
Szedł powoli, żebym jeszcze słyszała. Jaki miły...
Poczułam przeszywający ból w nodze, w tej co dostałam kopa od Nicka. Teraz też dostałam, ale od Maxa jaka odmiana...
Zaczęłam krzyczeć, opaska, czy cos innego, co tam miałam przyklejone na ustach spadło. Nick jeszcze nie
doszedł do wyścia, więc George mnie słyszał. Na pewno
-AAAAaaa...George! Pomóż!
-Zamknij się!-znów dostałam w to samo miejsce
Znów zaczęłam wrzeszczeć i płakać. Bolało jak cholera.
-Mówiłem cicho!
Nick się rozłączył. Raczej.

*George*
Nie wiem co robić. Belli nie ma. Nie wiem gdzie jest. Wiem tylko, ze potrzebuj pomocy. I to szybko.
To przeze mnie. Gdyby Nick mnie z nią nie zobaczył wszytko potoczyłobysię  inaczej.
Słyszę jeszcze jej krzyk i płacz.
Potem ten ktoś się rozłącza
Ale co mam zrobić.
Nic
Jestem bezradny
Ale będę o nią walczyć. Kocham ją...


***
-I co?-posadzili mnie na krześle, oczywiście związaną. Jeszcze sie pytają?
-Max,daj jej pić-nakazał Nick
-Nie, po co?
-Mamy ja przetrzymać żywą
Bez słowa podsunął mi ją. Fajnie...
-Max, jest związana
-To co? Niech sobie radzi w życiu.
-Max, ogarnij dupę i daj jej się napić!-wrzasnął. Dzięki.Może jeszcze mnie tak wypuścisz co?
Wreszcie się napiłam
-Ej, dość-powiedział i zabrał butelkę.
Postanowiłam skorzystać z okazji, że mogę rozmawiać, ale byłam już związana
-Co chcecie?-zapytałam, głos miałam gorszy niż się spodziewałam. Zachrypnięty, słaby.
Bo ja sama byłam słaba...
-Nie wiesz. George ci nie powiedział?
-Zamknij sie Max, idź, ja z nią pogadam.
Wyszedł, zostałam z Nickiem
-Mów-powiedział. Usiadł naprzeciwko mnie, zbliżył głowę, jakbym wiedziała co
-Co?
-To co masz mi do powiedzenia
-Wypuść mnie. Zimno jest
-Może jak powiesz?-przyłożył mi nóż do szyi i trochę podciął
-Ale co mam powiedzieć?
-Coś o Georgu o tobie? Jesteście razem? Od dawna?
ŻE CO??? PO CO TO CI???
chciałam mu to wykrzyczeć, ale nie miałam sił
-Mów czekam-powiedział-na razie mam cierpliwość. Max masz?
Ten pokiwał głową. przyniósł jakąś torebkę. Nie wiem co w nie było. jakieś dziwne opakowanie.położył je, wtedy zauważyłam napis "salt". Okey, ale po co im sól?!
-Ok, Max zajmij się nią. ja idę.
-Co tam skarbie? Tęskniłaś?-zapytał z ironią.
TAK IDIOTO TESKNIŁAM!
-Nie chcesz ze mną rozmawiać? okey, ale pożałujesz tego, tak jak wczorajszej rozmowy z jenną
***
Nie wiem co się działo, ale wiem że bolało.
Miałam rany na rękach, szyi i nogach od noża. Nie wiem ile krwi straciłam. Nie wiem ile tam byłam
Ale ja nie wytrzymam tego bólu...
Ktoś szedł. Przyłożył palec do ust.
Miał patelnie, jeżeli dobrze widziałam.
Miałam już omamy... Pewnie z zimna i głodu.
Rozległ się huk. Nick dostał patelnią. W głowę.
Leżał na podłodze.
Jednak dobrze widziałam. Nie myliłam się.
Patrzyłam ostatkami sił
Ale po co to zrobił???
Ta teraz martwie sie o osoby, które mnie zamknęły, związały i głodują.Wyczuwam, że coś jest nie tak.
Nie wiem ile tu siedzę, pewnie dwa dni, a oni dali mi tylko pić.
Zaraz weszło więcej ludzi, ale nie miałam siły spojrzeć. Głowa mi opadła, ktoś do mnie podbiegł...
***
Obudziłam się, kogoś wnosili do samochodu policyjnego.
-Ej, wszystko dobrze?-zapytał George
Pokiwałam głową
-Zimno-wychrypiałam.
-Jak tam?-zapytał lekarz. Podając koc Georgowi
Znów pokiwałam głową, a George przykrył mnie kocem.
-Zaraz pojedziemy do szpitala na obserwacje, jeszcze czekamy aż nam drogę odblokują
-Co się stało?-zapytałam Georga
-Nic skarbie. To wszystko to był zły sen. Zamknij oczy
Wiem,że to ni był sen...
-Źle sie czuję-powiedziałam.
Przytulił mnie

-Jedziemy-powiadomił lekarz
-George, ja nie chce. Chce do domu, do ciebie.
-Ciii, będe obok. Nie martw się-zamknęli drzwi karetki i pojechaliśmy.
Zasnęłam w którymś czasie
Obudziłam sie w szpitalu.
Obok była Claudia i Pauline
-Jeju, obudziła się!-wykrzyknęła Claudia
-Wszystko dobrze?-zapytała Pauline
Kiwnęłam lekko głową.
-George?-wychrypiałam
-Poszedł na dół, po kawę. Siedział tutaj z 12 godzin

1 komentarz: