Ed wyjął walizki, podał mi je, bez słowa, potem podszedł do mnie bliżej
-Hej, skarbie, przepraszam, nie powinienem na ciebie krzyczeć.- w jego głosie słychać było skruchę, naprawdę tego żałował,ale ja nie mogłam. Po prostu nie mogłam
-Dzięki, pa.-powiedziałam, wzięłam walizki i ruszyłam w stronę domu.--wpadnę do ciebie jutro, tak jak zawsze-powiedziałam. Uśmiechnął się, na Alice nawet nie spojrzałam. Uważa że może sobie ot tak obrażać mojego chłopaka. Nie jest to fajne uczucie, ani trochę.
***
Drzwi do domu były otwarte więc pewnie Jake już jest w domu.
-Siostrzyczka moja wróciła!-usłyszałam gdy weszłam
-Widzę, ze się stęskniłeś-przytulił mnie, too było dziwne.-Okey co chcesz
-Nic, nie mogę już ot tak przytulić siostry-zapytał urażony, ale nadal mnie nie puścił-To jak tam twoja edukacja-na serio coś mu jest. Normalnie mu odwala, czegoś chce , albo się czegoś naćpał
-Zmień dilera, albo zmniejsz dawkę-powiedziałam, próbowałam wnieść walizkę, ale zaraz mi ją odebrano.
-Nigdy mi nie zabraniaj zmieszać dawki miłości do mojej siostry.-Wniósł walizki
-Ale na serio, co chcesz. Nie wymigasz się-powiedziałam, normalnie taki nie jest, tylko gdy czegoś chce
-No, dobra. Wiesz, ze chcę wkurzyć Emily-spojrzał na mnie. Kim do jasnej ciasnej jest Emily???-moja była dziewczyna, wytrzymalismy ze sobą trzy dni.
-aaaha.. i...
-No i nie poszłabyś ze mną na jej urodziny, w niedzielę-wiedziałam od początku ze czegoś chce
-A co otrzymam w zamian?
-Moją dozgonną wdzięczność?-raczej zapytał niż powiedział
-dobra, znaj moją litość, ale teraz ja idę odpocząć, i potrzebuję ciszy, więc nie graj ok?
-No może...-powiedział. Zgrywał się, stuknęłam go lekko ręką w ramię.-No niech ci będzie.
Przynajmniej mam spokój przez dwa dni, jak dobrze pójdzie to przez 3. Weszłam do mojego pokoju. I pomyśleć, że nie byłam tam od Wielkanocy. Wszystko było takie same, oprócz tego ze było na prawdę czysto, wszystko było poukładane w szafkach, na swoim miejscu..
Po drugies tronie wisiał obraz, stała gitara, normalny pokój, ale nie było tam takiej atmosfery...
Ogólnie było dziwnie, i tak nie przepadałam przebywać w moim pokoju.,ale cóż. I tak przesiadywałam u Eda lub u Claudii.
Zaczęłam się rozpakowywać, w przerwach wchodziłam sprawdzać pocztę i twittera.
Potem poszłam spać, no bo cóż innego mam do roboty o 23.
***
Wstałam i spojrzałam na zegarek, było wpół do 9. Wstałam i ubrałam się.
Postanowiłam założyć sukienkę, pogoda dopisywała. Zeszłam na dół, mama robiła śniadanie
-Hej, jak tam było? Wczoraj późno wróciliśmy z pracy. Nie gniewasz sie?-powiedziała piekąc gofry
-Nie. Było tak jak zawsze w szkole.
-Gratuluję dobrych wyników-nałożyła mi gofra. Co jak co, ale gofry robi najlepsze.-co masz zamiar dziś robić?
-pewnie pójdę do Eda-powiedziałam, bo w sumie to miałam do niego przyjść.
-pieszo?-zapytała-ale pada, a nawet leje
-tak jak zawsze-odpowiedziałam, tylko parę razy pojechałam do niego rowerem, ale wolę chodzić pieszo.
-coś słyszałam ze masz z Jakiem plan-zaczęła. Skąd wie o tym???
-Noom, poproszę go i może mnie zawiezie.
Dokończyłam gofra i poszłam, zobaczyć co z Jackobem



Eeeeeeeeeeeeeeeeej czemu taki krótki ???
OdpowiedzUsuńJA chcę więcej !
Proszę pisz szybko następny ! ♥♥♥♥
Zakochałam się w tym !
Boskie !
Szkoda że taki krótki ;c.To jest cudowne <3
OdpowiedzUsuń