"Zanim umrzesz, upewnij się że żyłeś"
Wstałam, spojrzałam na zegarek, była 12. Jeju, a wczoraj szybciej wyszliśmy. nadal nie rozumiałam zamiarów Georga i nie wiedziałam jak wyglądałam, cóż... Byłam strasznie ciekawa, mogłam z nim jeszcze zatańczyć, ale przepadło. Weszłam na komputer, Claudia była dostępna na chacie. Napisałam do niej;
'hej, jak tam"
odpisała momentalnie
"super, ale dziwnie bez cb, denerwującej każdego dnia. Masz przyjechać! Co tam u cb, bo wiem że z Max'em coś nie tak"
"Ach, jakaś ty miła, mam zamiar niedługo przyjechać, ale nie wiem gdzie zostanę, pogadamy o tym później ok?"
"taa, jasne, ale spokoju ci nie dam, pytaj Georga"
Że niby o co ja mam go spytać??? To było dziwne, jak wszystko po powrocie z internatu.
"Ale o co?"
"Postój, on ma dom w Londynie, chyba na razie nie wynajmuje"
"Okey, dzięki. Wiesz co?Poznałam Eda dziewczynę"
"I jak? Ładna, normalna?"
"Ładna-tak, co najmniej mnie nienawidzi, więc tak jest normalna :D"
"Niby czemu?"
"Powiedzmy, ze dałam jej powód, z pomocą Georga"
"Dobra wygadasz mi sie jak przyjedziesz. Musze kończyć pa"
Czyli plan na wieczór-przepytać Georga. Jeszcze pogadać z rodzicami, o wyjeździe, pewnie się zgodzą dopiero wtedy, kiedy na 100% mnie przyjmą do szkoły. Czyli w połowie wakacji.
Ubrałam się, zjadłam sniadanioobjad i poszłam na miasto
***
Wróciłam do domu, było po 4. zjadłam coś. Jacoba nie było. Na dworze było szaro, pewnie będzie znów padać...
Miałam zamiar isć do Eda i Georga. Wzięłam torebkę i koszulę Eda, muszę ja przecież oddać.
Weszłam bez pukania,ot tak, lubię denerwować Georga. Światło sie paliło na korytarzu.
-Hej, jestem-krzyknęłam tak jak zawsze gdy wchodzę bez zaproszenia
-Ed? George?-nie odzywali się,pięknie. Weszłam dalej
-Nie no, weźcie wyjdźcie. George musimy pogadać?-nadal cisza, poszłam do kuchni, tam też było zapalone
-Kim jesteś i co tu robisz- krzyknęłam,gdy zobaczyłam w kuchni przy oknie stojącego tyłem jakiegoś faceta
-Heeej-powiedział
-Co tu robisz? George? Ed?-zawołałam jeszcze, może coś odpowiedzą-Gdzie oni są? Co z nimi zrobiłeś?
W głowie miałam najgorsze scenariusze. Nie mogłam racjonalnie myśleć
-Myślisz, że ja..?-zaczął się śmiać
Trzasnęły drzwi. Bałam się, zaczęłam się cała trząść. Pewnie ktoś z jego gangu czy czegoś tam. Nie wiadomo co im zrobili, a teraz jeszcze mi.
-No odpowiedz-ledwo wykrztusiłam-
Ej, nie bój się, może usiądziesz, zaproponował. Nie chciałam nawet na niego patrzeć
-Nie dotykaj mnie. Zostaw.-cofnęłam się
-Hej, Bells-powiedział George-Co jest?
-Nwm, ktoś się tu włamał-spajrzałam do tyłu. Był cały. Miałam oczy pełne łez, ale jeszcze żadna nie poleciała. Zaczął się śmiać, on też.
-Takie są konsekwencje wchodzenia bez pukania-powiedział. I on niczym się nie przejmuje???
Chyba w końcy zaczęłam myśleć normalnie.
-czyli ty..-po raz pierwszy spojrzałam na niego-omg Niall
Podbiegłam do niego i się przytuliłam
-Już się nie boisz?-zapytał.
- Teraz to już chyba nie...Jest Ed, oddaje-podniosłam koszulę
-Nie wyszedł gdzieś z tą swoją dziewczyną i jej jakąś przyjaciółką. Niby mają tutaj przyjść, ale wątpię
-Ok, odłożyłam koszule do jego pokoju i wróciłam do kuchni.
-Dasz autograf??-zaptytałam miłym głosem
-chesz autograf ot tego, chwila za kogo mnie uważałaś???
-Tak, chce autograf od ciebie
-Czyli od kogo
-Niall'a Horana!-wykrzyknęłam z uśmiechem. Gościu tak ciężko ci się podpisać???
-Z nią nie wygrasz. Nie powie ci.-powiedział George. Jaki znawca sie znalazł...
Aww podpisał
- a może zdjęcie...
-kobieto ty mnie wykończysz
-George trzymaj telefon-powiedziałam i oddałam jemu swój telefon. Nie wiem czy to był dobry wybór, mogłam go juz nie zobaczyć
Zrobił zdjęcia, ale telefonu nie oddał. Tak jak myślałam
-Ej, no oddaj, tak nie ładnie.-powiedziałam
-Hehs chciałabyś.-poszedł do drzwi, i co ja mam iść na dwór. Okey.
Pobiegłam za nim. Padał deszcz, ma szczęście miałam wodoodporny.
Byłam blisko, ale raczej dawał mi wygrać. Raczej napewno.
Byliśmy w jakimś parku, zatrzymałam się. On się zawracał. Czyli droga taka sama, ale na szczęście wiem gdzie biegnie.
Byłam centralnie za nim, ale nie mogłam go złapać.
Udało mi się wskoczyć mu na plecy.
-Ej, to nie fair-powiedział oburzony, zabrałam mu telefon, włożyłam do kieszeni.
-Taaa nie fair było zabranie telefonu. Jaki kierunek?
-Dom, ja cie dalej niż tam nie zaniosę. Nawet o tym nie myśl.
Czyli bedzie mnie niósł przez całą drogę powrotną. Jak miło. Nie no mi to pasuje
Zbliżaliśmy się do domu Georga. Samochód Eda wjeżdżał na podjazd.
Nadal byłam na baranach, przez połowę drogi mnie niósł.
Skręcił byliśmy przed drzwiami.
-Yyy to ty Bells
-Nie-odpowiedziałam zmienionym głosem-kim jest Bella???
-Sorka brat-powiedział do Georga. Myśli ze będzie miał kłopoty, super, znaczy że się nabrał.
-Wiesz dzis Bells przyszła bez pukania-zaczął
-Ahaa-Ed nic nei zrozumiał
-No, i wiesz konsekwencj były. Prawie płakała, potem sie cieszyła tak ze telefon zgubiła.
-Idioto, martwiłam sie o ciebie.-powiedziałam oburzona
-Hehs, ale nie zapukałaś
-A zmieniłoby to coś?-zapytałam. Nie zmieniłoby nic, oprócz tego że zwiałabym gdzie pieprz rośnie. Potem bym dzwoniła do nich i pytała czy z nimi wszystko ok.
-Bellaa?-zapytał
-Ni Edwardzie, to nie Bella-powiedział George. Nazywał tylko tak Eda w moim towarzystwie.
-Za dużo oglądałeś zmierzchu-wywnioskowałam
-Za duzo tego też czytałeś-dodał "Edward"
Weszliśmy do domu. Zeszłam z pleców Georga, odwróciłam się i zobaczyłam Alice i kogoś jeszcze za nią. Jednak przyszły, ktos tu się pomylił.
-Cześć-powiedziałam
-No hej-odpowiedziała Alice. Za nią stała dziewczyna, która była w wielkiej grupie wyzywających mnie dziewczyn. Na szczęście pod koniec dały mi spokój.
-To Meg. Pamiętasz ją
-Zapomniałaś że znamy się przecież ze szkoły, mówiłam ci o niej.-ciekawe co o mnie naopowiadałaś,...
-Bella, chodź na chwilę-usłyszałam poważny głos Geogra dochodzący z kuchni.
Poszłam sprawszić co się stało. Nic mi dziś nie zepsuje humoru, zabieranie telefonu, George, NIC. Właśnie poznałam swojego idola, jednego z pięciu. DZIŚ spełniło się moje marzenie
Jak mogłaś w taki momencie skończyć ;c?! Rozdział boski *.*
OdpowiedzUsuńGEORLA!!