Wstałam dość rano, głowa mi bolała
Zeszłam na dół. Jacob jadł śniadanie
-Smacznego-powiedziałam
-Dziękuję, mama kazała c przekazać że się nie zgadza na wyjazd
Super, nie ma to jak uczucie że nie zobaczę chłopaka i przyjaciółki do rozpoczęcia roku szkolnego
-A powód?-spytałam, chciało mi się płakać. Ale nie wytrzymam, dam radę... Muszę
-Nie wiesz czy się dostaniesz. Chcesz tosta?-zapytał
-Yhmm. Przecież mam dobre oceny, umiem biegle po angielsku.
-Nie zawsze się udaje, nawet najlepszym.-podał mi talerz z tostem
-Dziękuję. Idziesz gdzieś?-zapytałam
-Tak-powiedział tylko
-A gdzie?-dopytywałam się. Musiał mnie czymś zająć, bo zaraz się rozryczę.
-Po co ci to?-zapytał. W sumie niezbyt mnie to obchodziło.
-Bedę cię śledzić
-A proszę bardzo-udawał ze się tym nie przejął. Okey to ja też.
-Sam chciałeś
-No, dobra idę do kolegi. Zadowolona?-pokiwałam głowa,poszedł na górę
. Zaczęłam czytać komentarze do filmiku mojego i Georga...
Weszłam w YouTube. Miał ponad 150 tysięcy wyświetleń!!!
Poczytałam trochę. Samoocena mi skoczyła w górę.
Poszłam się przebrać
Wybrałam zwykłe jeansy, sweter i założyłam komin. Było chłodno.
-Ej, a ty gdzie? Wiesz, gdzie ja idę, a ja nie wiem jeszcze gdzie ty. To nie fair
-Życie jest nie fair
-No weź
-Nwm, może na spacer, gdzie mnie wiatr poniesie-spojrzałam w dół,skłamałam. Miałam już plan, gdzie iść.
-A to spoko
***
Poszłam, prosto na lotnisko
-Przepraszam, kiedy jest najbliższy lot do Londynu?-zapytałam pani w informacji.
-juz nie zdążysz, bilety zarezerwowane, ciężko będzie się dostać, chwila-powiedziała i zaczęła szukać- wszystkie miejsca zajęte, dopiero za tydzień
-Aha, dobrze, Dziękuję bardzo-powiedziałam i poszłam dalej.
Zaszłam do sklepu, kupiłam starter i kartę. Włożyłam je do telefonu.
Zadzwoniłam. Nikt się nie odzywał. Spróbowałam kolejny raz, udało się
-Witam-powiedziałam po angielsku zmienionym głosem
-Taak?-zapytał Max
-Gdzie pan się obecnie znajduje?-zapytałam
-Aa kto mówi?
-Och przepraszam-miałam nadzieję, ze nie spyta, muszę coś wymyślić-dzwonie w związku z przesłuchaniem
-A z próbą tak?
-Dokładnie? To jak?
-Będę. Jenny? Masz jakiś dziwny głos? to ty?
-Tak?-nie wiedziałam o co chodzi. jaka do cholery Jenny???
-Wiesz, że nie musisz mówić na meni per "pan"-powiedział roześmiany, był wyluzowany. Znał ją, nawet dobrze
-No wiem-nie wiedziałam-a na którą będziesz?
-Tak jak się umówiśmy z panem Brown.-powiedział-A pamiętasz o jutrze
-Hmm?
-Nie udawaj, kolacja u mnie na 17. Okey?
Rozłączyłam się. On........ łzy popłynęły mi po policzku.Wracałam do domu.
Czyli miał kogoś. Kimś tym nie byłam ja. Fajnie się dowiedzieć, że nie byłam jedyną. Ale może to nie on, ale to był jego glos. Zauważyłam na ulicy Georga, oby tylko nie podszedł...
-Ej, co jest-spytał. Serio??? Musisz???
-Nic
-Ej, będzie dobrze-próbował mnie pocieszać
-Nikt cię nie nauczył, że nie można kłamać?!
Byłam zła na wszystkich , na wszystko.Na Maxa.. Ale nie miałam na nic siły.
-Aż tak źle?-nadal stał, pomimo tego że byłam chamska, nie odszedł.-Yhmm-pokiwałam głową, przytuliłam sie do niego
-powiesz o co chodzi.
-Nie, nie dam rady. nie mam siły. Przepraszam ale chce być sama.
Odeszłam, nie odwracałam się. Po tym spotkaniu było mi lepiej. Choć może nie wiedziałam że było źle.
Nie wiedziałam że to dopiero początek....
Ohhhh boże prawie becze !!
OdpowiedzUsuńCzemu zawsze mnie doprowadzasz do .łez ???
Pisz szybko !!
Przepraszam... to nie ja to Bella...
Usuń