Najlepsza para-przyjaciele, tylko później tej przyjaźni już nie będzie...
-Ej, wiesz ktoś do ciebie przyszedł-powiedział Jacob, a po dłuższej ciszy dodał-nie to nie
-Co???-spytałam zaspana
-Nie powiem, bo to nie kurtularne. nie do powiem inaczej obornik
-Matko, z kim ja mieszkam! Weź jeszcze rozrucaj go po naszym ogródku
-a myślisz, ze tak nie robię?masz gościa
-Yhmm, powiedz że przyjdę za 5 minut
-Nie sądzę, ze zdążysz-Na co?
-jak on już tutaj jest-powiedział i wyszedł z mojego pokoju
-Kto? Ja śpie!-zawołałam za nim
-hej Bells-powiedział George-Spałaś?-spytał z sarkazmem
-Nie, przywracałam do życia twoje zombie
-Ej, no nie masz szacunku do mojej pracy. Niszczysz ją
-Się ciesz, ci przynajmniej płacą. Mam pytanie, bo znowu zapomnę
-Noo, mów. -powiedział podejrzliwym głosem-Albo nie! Czekaj mam się bać
-Nie... A nie czekaj TAK
***
-Czemu?-spytał
-Bycie miłym jest przereklamowane-odpowiedziałam, nie chciałam zdradzać szczegółów, za dużo już mu powiedziałam. Nie lubię się zwierzać ludziom.
-Nie no, dowiedziałem się! To kiedy wyjeżdżasz?
-Za 5 dni.-odpowiedziałam,miałam jechać za tydzień, ale ktoś oddawał bilet, więc...
-się załapałaś-dokończył za mnie-Chodź ze mną
-Gdzie?-spytałam
-Po klucze
-no, niech ci będzie-powiedziałam i wywróciłam oczami, następnie się uśmiechnęłam. Odwzajemnił go-jesteś może samochodem?
-Yyy przyszedłem-powiedział
-Super, to chodź.
George tam tylko stał, uśmiechał się. Wskazał na mnie palcem
-Ładnie się ubrałaś na spacerek-powiedział widocznie rozbawiony-ale czy nie będzie ci za zimno?
Spojrzałam byłam w piżamie, krótkie spodenki i bluzka z krótkim rękawem, do tego z dziurą na plecach
-Kurde, poczekaj chwilę. Nie ruszaj się
Wzięłam pierwsze lepsze ubranie z szafki i poszłam do łazienki
Założyłam jeszcze kurtkę, bo "nie bedzie ci zimno?"
-Ej, gdzie jesteś-spytałam wychodząc z łazienki
-Nie ma mnie-wyszedł z mojego pokoju, Został tam.-Stosuje się do twoich poleceń
-Ooo nowość. Jake wychodzę
-Nie wracaj-krzyknął
-Jak chcesz-odpowiedziałam i wyszliśmy
-Nie ma to jak kochające się rodzeństwo
-Jest tak samo kochające się jak George z Edem
-Nie uwierzę ci-powiedział-tylko jest jedna sprawa, że tej miłości nie ma
-jest, tylko jeszcze o tym nie wiesz
-ale wiem, ze wygram. Ścigamy sie? Kto pierwszy dobiegnie.
-Dobra-podjęłam wyzwanie.
-Ale żeby było fair, ja biegnę sam ty sama
-A mam biec z kimś
-Ostatnio byłaś na baranach więc
-Ale biegliśmy w inną stronę
-Ja biegłem
-Ja ci pomagałam
... raz, dwa, START
Pobiegłam. nie oglądałam się, George biegł równo ze mną. Na razie...
-Byłam pierwsza!
-Nie prawda!-próbował się bronić, ale to ja wygrałam
-Okey,ach ta męska duma...
-Ej, no wygrałem!
-Taak, jasne...-powiedziałam z sarkazmem. Weszliśmy do domu.
-Ktos tu jest-powiedział szeptem George
-Weż mnie nie strasz-odpowiedziałam, przypomniałam sobie o ostatnim ich "gościu"
-Witaj George-powiedział ktoś taak... formalnie
-Hej, co tam-spytał się George, teraz ich zauważyłam rodzice Eda i Georga
-Dzień dobry- powiedziałam.
-Któż to jest?-spytał sie jego tata-skąś ciebie znam
-Pamiętasz może Bellę...-zaczął George
-Ojejku, jak wyrosłaś, pamiętam jak latałaś mała, po podwórku, no czy taka mała to nie, bo zawsze byłaś wyższa od Georga i Eda, ale teraz to już nie. Przerośli ciebie w końcu
-Ej, gdzie jesteś-spytałam wychodząc z łazienki
-Nie ma mnie-wyszedł z mojego pokoju, Został tam.-Stosuje się do twoich poleceń
-Ooo nowość. Jake wychodzę
-Nie wracaj-krzyknął
-Jak chcesz-odpowiedziałam i wyszliśmy
-Nie ma to jak kochające się rodzeństwo
-Jest tak samo kochające się jak George z Edem
-Nie uwierzę ci-powiedział-tylko jest jedna sprawa, że tej miłości nie ma
-jest, tylko jeszcze o tym nie wiesz
-ale wiem, ze wygram. Ścigamy sie? Kto pierwszy dobiegnie.
-Dobra-podjęłam wyzwanie.
-Ale żeby było fair, ja biegnę sam ty sama
-A mam biec z kimś
-Ostatnio byłaś na baranach więc
-Ale biegliśmy w inną stronę
-Ja biegłem
-Ja ci pomagałam
... raz, dwa, START
Pobiegłam. nie oglądałam się, George biegł równo ze mną. Na razie...
-Byłam pierwsza!
-Nie prawda!-próbował się bronić, ale to ja wygrałam
-Okey,ach ta męska duma...
-Ej, no wygrałem!
-Taak, jasne...-powiedziałam z sarkazmem. Weszliśmy do domu.
-Ktos tu jest-powiedział szeptem George
-Weż mnie nie strasz-odpowiedziałam, przypomniałam sobie o ostatnim ich "gościu"
-Witaj George-powiedział ktoś taak... formalnie
-Hej, co tam-spytał się George, teraz ich zauważyłam rodzice Eda i Georga
-Dzień dobry- powiedziałam.
-Któż to jest?-spytał sie jego tata-skąś ciebie znam
-Pamiętasz może Bellę...-zaczął George
-Ojejku, jak wyrosłaś, pamiętam jak latałaś mała, po podwórku, no czy taka mała to nie, bo zawsze byłaś wyższa od Georga i Eda, ale teraz to już nie. Przerośli ciebie w końcu
-No właśnie, dobrze ze ją pamiętasz, ale to nie ona.
-To dziewczyna, która tańczy z tobą na tym filmiku.
O matko, oglądali to. Nie wiem, co było tam, aż takiego ciekawego, że ma tyle wyświetleń
-Narzeczeni?-spytała mama-George nawet nam nic nie powiedział. A twoi rodzice wiedzą?
-Nie, nie jesteśmy narzeczeni. Ktoś nam robi na złość-odpowiedziałam i się zaśmiałam
-Jeszcze nie jsteśmy-powiedział George i do mnie mrugnął
-Czyli w końcu poznamy ciebie czy nie?
-Państwo mnie dobrze znacie, jestem Bella.-powiedziałam z uśmiechem. Chyba na poważnie wzięli słowa Georga, ze to niby nie ja
-Fajnie tańczysz, a kiedyś nie lubiłaś Georga-powiedzieli.- i tak się nie rumieniłaś
Kurczę. rzadko kiedy sie rumienię. Nie wiem czemu to zrobiłam, chciałam aby jak najszybciej mi przeszło
-No co zdrowa dziewczyna to się rumieni, gorzej by było gdyby była blada.-powiedziała mama Eda
-jejku pamiętam jak biłaś się z Georgem. Zawsze dawał ci wygrać, a ty nie pozwalałaś, żeby za bardzo oberwał. Słodkie to było. Albo jak graliście pierwszy raz w bluetkę i george miał ciebie pocałować,a ty uciekałaś, ale złapał ciebie i dał buziaka prosto w usta. Potem ni chciał ciebie puścić
-Nie pamiętam tego-powiedziałam
-Ale my tak. George też. Były takie dni kiedy darliście sie na cały dom, a potem siedzieliście przytulenie do siebie przez resztę dnia...
-Chodź Bells, zaraz ciebie odwiozę-powiedział. Nie chciał, abym była przy nich. Nie wiem czemu
Poszłam z nim na górę do jego pokoju. Pierwszy raz do niego weszłam
Nie spodziewałam się takiego widoku, w sumie to nie wiem czego się spodziewałam. Ale na pewno nie takiego porządku, nie był w stylu Georga, ale co ja mogłam mówić. Znałam go od dzieciństwa, ale od niedawna gadamy, tak normalnie na luzie. Nie wiem jaki ma styl, co lubi, nic o nim nie wiem.
Poszedł szukać klucza
-Rozgość sie-powiedział
usiadłam na jego łóżku i patrzyłam na niego, był inny, albo mi się zdawało.
-Co jest?-spytał George, gdy zauważył że mu się przyglądam jak szuka kluczy
-Nic, po prostu nie spodziewałam sie takiego pokoju.-A co? Może być, niedawno przemalowany
-Tak, jest super
-Ogólnie, pytałem się czemu tak mi się przyglądasz?
-Nie wiem, tak po prostu. Nie lubię się rozglądać po cudzych pokojach...
-Cudzych?
-No, nie cudzych, ale może w... takich do których pierwszy raz weszłam-zrobił niezrozumianą minę-Nie nic
-Dużo razy używasz słowa nic. Wiesz?.... I znów się rumienisz. Cóż to za świat?-westchnął, pochylił się nad szufladą-Przepraszam, że może ciebie wyganiam, ale nie chcę żebyś była obecna, gdy rodzice wrócili, nie wiem czego mam się spodziewać, co powiedzą. Na pewno mnie ochrzanią. nie chcę żebyś to widziała
- Nie no jest okey.-nie sadziłam, że może powiedzieć szczerze co myśli, być takim otwartym. Zawsze uwarzałam go za skrytego w sobie, nieufnego, nie lubiącego mówić o sobie. A tu proszę-taka niespodzianka
podał mi klucze.
-Dziękuję-dałam mu całusa w policzek
-Tylko nie wystrasz się, co czwartek przychodzi taka pani i podlewa kwiaty, trochę ogarnia dom
-Okey, dzięki za uprzedzenie
-Bo jeszcze wiesz, będzie tak jak z Niallem. A będziesz miała miłych sąsiadów i nie musisz się spieszyć z wyprowadzką. Możesz zostać ile chcesz, nawet na zawsze
-Nie no, aż tyle to chyba nie. Jeszcze nie wyjeżdżam, powiadomię ciebie kiedy ok?
-A mogę się nie zgodzić?-spytał
-Nie-odpowiedziałam z uśmiechem
-Jedziesz ze mną?
-Spytałeś się czy JADĘ?
-Tak, pojedziemy-powiedział zrezygnowany
-No z związku z wybraniem odpowiedniego środka lokomocji, chyba nie będę w stanie odmówić-powiedziałam opanowanym głosem





Jacy oni słodcy :D
OdpowiedzUsuń