niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 21

Gdybym wiedziała, jak bardzo mnie zniszczysz, w chwili gdy podałeś swoje imię, nie starałabym się go nawet zapamiętać.
Miał mnie kochać i być, ale przy mnie a nie przy innych zaliczając każdą po kolei

-Jesteś pijany?-zapytałam
Wiedziałam, że jest, ale chciałam to od niego usłyszeć. Czułam woń alkocholu, śmierdziało strasznie
Poszedł w stronę jego domu, poszłam za min
Weszedł na podwórko, weszłam za nim
-Czego chesz?!-krzyknął
Pierwszy raz krzyknął na mnie, jeszcze takim tonem
-Chcę z tobą porozmawiać-oczy mi się zaszkliły,chciałam płakać
-Nie rozumiesz ze ciebie nei chce?! Mam kogos innego! Od dawna
-Ostatnio mówiłeś, ze mnei kochasz
-Upss, kłamałem-powiedział-bywa
W domu wyszła jedo menadżerka, nei wiem  czy nie lepiej nazwać ją jego dziewczyną
Kłamał, a ja mu uwierzyłąm. Kłamał ostatnio, gdy rozmawialiśmy, wtedy gdy byłam w szkoel jeszcze, co mnie opiekun złapał po ciszy nocnej
To wszystko było kłamstwo, jedna wielka iluzja. Po co to robił? Nie mógł podejść i powiedzieć, ze z nami koniec wcześniej
"Wszyscy popełniemy błędy" on był moim największym błędem, który popelniłam dotychczas
Zaczęłam żałowac tych wszystkich dni, nieprzespanych nocy, bo rozmyślałam o naszej przyszłości.
Ale wyedy byłam szczęśliwa, tak prawdziwie szczęśliwa.
-Czemu mnei okłamywałeś?!-krzyknęłam
Miałam nagły przypływ odwagi. Zachciało mi się śmiać, ale tylko się uśmiechnęłam
-Prawda boli
-Och tak?
-Czego się uśmiechasz?-powiedział, był wnerwiony
-Uwolniłam się od idioty, czy to nie wystarczający powód do uśmiechu-nie wiem czemu, ale nadal miałąm dobry humor
Cieszyłam się że z nim koniec, z jego kłamstwami,licznymi dziewczynami, o którórych nawet nie miałąm pojęcia. Nie wiedziałam o tym, do dziś...
-Słodkie, ja się od ciebie uwolniłem dawno, uciekłem. I wiesz co? Było cudownie, bez takiej jednej dziewczyny... Zgadniesz kogo tam nie było?
Czaar prysł. Powróciłam do zwykłego nastroju (czytaj:czułam sie okropnie), miałam ochotę mu dać z liścia, by sie ogarnął, już się zamachnęłam
Złapał mnie, moją rękę
-Co? Co ty chciałaś mi zrobić?!
Nie wiedziałąm już co robić. Chciałam uciec, ale mnie trzymał. Trzymał mnei mocno, próbowałam się uwolnić, ale nie dałąm rady. Byłam słaba. jestem słaba
Na początku nic nie czułam... potem dopiero
Poczułam ból w policzku
Spoliczkował mnie...
Chłopak, a w sumie już były
Bolało jak cholera
Jak mógł mi to zrobić?!
Rozpłakałam się, próbowałam uwolnić moją rękę, ale nadal mocno ją trzymał. Ludzie za często wykorzystują to, że jestem słaba. teraz i w kawiarni, obydwoje złapali mnie za nadgarstek, gdy chciałam uciec....
-Ej, zostaw ją!-krzyknął ktoś
Przypomniałam sobie o obecności Jenny, to nie ona krzyczała. Próbowała się schować, abym jej nie zobaczyła. Aby Max jej nie zobaczył.
W tym czasie ktoś podbiegł i próbował uwolnić mnie od uścisku Maxa
Znałam skądś te blond włosy, stał do mnie tyłem
-Ej, Max uspokój się!-krzyczał
Wreszcie się uwolniłam.
-Muszę z pogadać!-wrzasnął, ja oddaliłam się i patrzyłam z daleka
-To mów, ale nie wrzeszcz
-Nie chcę z tobą idioto. Chcę gadać z ta suką!
Blondyn się odwrócił, to był Nick. On mi pomógł... A uważałam go za.... właśnie? Za kogo go uważałam? Sądziłam że jest podobny do Maxa, ale nie do tego dawniejszego, uśmiechniętego, spokojnego. Uważałam go za takiego jak dzisiaj był max. Przeciwieństwo
Pomyliłam się do obu z nich. To Max był tym złym...
Odwrócił się i wyszeptał "uciekaj" nei usłyszałam tego lecz zrozumiałam. max był od niego silniejszy...
Uciekłam, biegłam ile sił w nogach. Nie wsiadłam do autobusu, nie złapałam taksówki. Nie chciałam się w takim stanie pokazać ludziom...
Po prostu biegłam prosto do domu.
 ***
Otworzyłam drzwi,weszłam i znów pobiegłam prosto do łazienki.
Puściłam wodę, aby nic nie było słychać
Dopiero po zrozumiałam że jestem sama, ze nie muszę uważać, aby nikt nic nie słyszał.
Jedyną osobą, z która mogłam szczerze pogadać była Claudia, ale ja jej obiecałam że nie będę się ciąć.
A George wyjechał...
Pamiętam jak mówił, że żeby było lżej mam komuś powiedzieć, nawet do lustra. Postanowiłam spróbować.
Podeszłam do lustra. Nie poznałam dziewczyny, która pojawiła się w odbiciu, Nie poznaje swych oczu, kiedyś zawsze roześmiane, patrzyły na świat z radością, ciekawością. Nie ma uśmiechu, który kiedyś był codziennością. Policzki i oczy były czerwone od płaczu, głowa spuszczona. Wszystko się zmieniło. W jeden dzień... To nie byłam ja



tłumaczenie tu

1 komentarz:

  1. Rozdział boski.Jest taki prawdziwy :). Szkoda tylko że taki krótki :/

    OdpowiedzUsuń