środa, 20 listopada 2013

Rozdział 20

*George*
Ktoś zapukał, pewnie Nialler, albo Claudia. Nikt inny stąd nie wie gdzie mieszkam
-Hej Bella-usłyszałem męski głos. Nie wiem co mu zrobie jeśli to ten jej "chłopak".
-Tak-otworzyłem drzwi
-Tu mieszka Bella, nie przepraszam koleżanka pomyliła pewnie adresy, i dała zły
-Do Bells? Kto?
-Max, mieszka tu?-zapytał zdwziwiony
I jeszcze ma czelność tu przychodzić???
-yhm-odpowiedziałem spokojnie
-powiesz jej.-poprosił mnie
-Max? Hmm jej..?
-Chłopak
-fascynujące.Bella ma chłopaka? Ciebie-próbowałem się nie zdenerwować. Tylko nie wyjść z równowagi.
-Chce z nią pogadać, wytłumaczyc. A kim ty jesteś?
-Yyy przyjacielem?
-A możne chłopakiem co?
-No chłopakiem to ja jestem. A co baba ze mnie-próbowałem z nim normalnie pogadać
-Ale suka
-Kto?
-Twoja dziewczyna-odpowiedział. Moja??? Nie Bells nie jest moja...
-No nie wcale, chodzi i zwala winę na mnie, a sama ma kogoś innego-narzekał, a mnie już rozsadzało od środka
*Bella*
Usłyszałam krzyki na dole poszłam sprawdzić co to.
-A ja sądzę ze  ma na imię Bella.Nie jest moją dziewczyną-usłyszałam Georga, a wcześniej jeszcze Maxa, ale chyba źle zrozumiałam co mówił
...
-Bella?-Max mnie zauważył
-Bells, nie podchodź, idź do pokoju, zjmę sie nim.-George był ostatnio nadopiekuńczy, było to słodkie
-Mogę z nim pogadać?-spytałam Georga
-Na pewno chcesz?-spytał, pokiwałam głową, wyszłam na dwór-Jak coś to krzycz okey?
***
-Jak tam Jenna,kolejna już randka co?
-O czym ty mówisz? Nie, nie przyszedłem cię przepraszać, nei mam za co, ale chce ci cos wytłumaczyć.
-No już wymyśliłeś wszystko i teraz przyszedłeś
-Nie, proszę, zależy mi na tobie. Bardzo. Jenna jest moją menadżerką, chcę z nia normalnie gadać tak jak z kumpelą. Nie chce żeby stosunki były biurowe. Rozumiesz? Wolę do niej mówić jenna niż pani, ona woli do mnei mówić Max niż panie Evans. Byłem z nią na kolacji, gadaliśmy o pracy. Byłem z nią w knajpce, chłopak z nią zerwał pocieszałem ją.
-Ciekawe jkie są stosunki wasze poza "biurowe"
-Nic nie ma!
-Nie wierzę ci.
-Proszę uwerz
-Nie rozumiesz, że ja już nie potrafię!Każdy dzień bez ciebie dłużył się, każdego dnia cierpiałam. Nie mogłam bez ciebie wytrzymać. Ja już nie daje rady, nie mam siły nawet czekać i tęsknić. Ale ciagle czekałam. Nie wiem po co? Nei wiem po co na ciebie czekałam. Nie wróciłeś. Przyszedłeś dopiero wtedy kiedy ktos ci łaskawie przypomniał ze jeszcze masz dziewczynę, której na tobie zależy. Cały czas planowałam nasze wspólne życie razem, zawsze był happy end, byliśmy razem szczęśliwi. Kochałam cie z całego serca, ale ty potrafisz ranić i ranisz mnie do krwi. Czekam zawsze na nowy dzień, walczę co chwila z sobą, zeby przestać o tobie myśleć. I ciężko jest! Nawet nie wiesz jak bardzo!
-Przepraszam, skarbie tak mocno przepraszam. To wszystko moja wina. Dasz mi szansę? Proszę
-Nie wiem czy dam radę..
-Proszę przemyśl to.
*George*
Jak on mógł ją tak nazwać? Nie wie że jest cudowna, i kocha go. tak ona go kocha... tylko jego
Długo już gadają. Poszedłem na dół sprawdzić
-Ej, wszystko dobrze?
-Chyba tak-wróciła i zamknęła drzwi. Płakała...
-Jak chcesz pogadać, jestem, mam ramię, na którym zawsze mozesz sie wypłakac. Nie zapominaj o tym ok?
-Dziękuję. Za wszytsko. Jesteś cudowny.
Przytuliłem  ją. Miałem nadzieję ze zerwali, że skończyli wreszcie za sobą. Że skończy się nim martwić. Nie jest jej wart.
***
NASTĘPNEGO DNIA
Zeszłam do kuchni naśniadanie
-Ej, co tam-zapytałam georga
-Nic, jadę dziś załatwić swoje sprawy, wrócę jutro, może pojutrze. Nie wiem.
-A co jest?
-Muszę załatwić pewną sprawę.-chciał ominąć temat
-A, okey.-zrozumiałam że nie chce o tym gadać i nie miałam mu tego za złe
-Jak coś to dzwoń, odbiorę zawsze. Nie bedziesz mi przeszkadzać. Poproś, a przyjadę. Zawsze.
-Kiedy jedziesz?-spytałam się
-Za dwie godziny mam być, a droga sama tyle trwa, więc juz jestem spóźniony. Pa
-Pa-patrzyłam w oknie jak odjeżdżał.
Martwił się o mnie...
Zadzwonił telefon, spojrzałam na wyświetlacz Ed
-Hej, co się stało?-spytałam
-Proszę pomóż mi-usłyszałam jego załamany głos
-Co sie stało?zapytałam
-Zerwała ze mną.-powiedział smutnym głosem. Teraz to dzwoni...
-Alice?
-Tak, przyjdziesz?
-Ed, jestem w Londynie-fajnie, że się mną interesuje...
-Po co pojechałaś? Ja tutaj nie wytrzymuję!
-Wcześniej ciebie nie obchodziłam, a teraz nagle, gdy Alice z tobą zerwała chcesz się spotkac? Myslisz, ze po co ja przyjechałam do Londynu? Do Maxa, tęsknie za nim, cierpiałam tam bez niego, ale ty nie widziałeś tego-rozłączyłam się.
Byłam w okropnym nastroju, dostałam sms-a od Claudii,ze zaraz będzie.
-Heej-usłyszałam jej radosny głos w domu
-No cześć-odpowiedziałam słabo
-Co jest gadaj! Max?
-Ed
-Co jest?
-Pokłóciliśmy się. chyba. Nawrzeszczałam na niego, miałąm do wszystkiego pretensje
-Ze mną nie rozmawiał od momentu kiedy ostatnio gadaliśmy, wtedy z tobą przez telefon
-Nie wiem co z nim się stało, ale teraz to ja na niego naskoczyłam. Nie wiem co ze mna jest..
-Ej, nic z tobą nie jest, nawet tak nie myśl. Czekaj ktoś dzwoni,  tak słucham powiedziała
Zrobiłam sobie tosty, i nie tylko sobie.
Wróciła Claudia, była zdenerwowana
-Odezwał się-powiedziała i usiadła
-Kto? Chcesz tosta?
-o pewnie. Ed...-podałam jej talerz
Jedliśmy w ciszy, ale nie była krępująca. To było normalne
-Co dziś robisz?-zapytałam gdy skończyliśmy jeść
-Idę do pracy.. a ty?
-Idę szukać pracy-odpowiedziałam z uśmiechem. Claudia też się uśmeichnęła
-Wiesz, jest wytwórnia muzyczna...
-Szukają kogos?-zapytałam, taka praca byłaby wprost idealna dla mnie
-Blisko jest, idź sie spytaj. Wczoraj jeszcze szukali.
-Dziękuję-powiedziałam
-Ale przebierz sie, oni poszukują "profesjonalistów"-powiedziała zaznaczając palcami cudzysłów
-Aha, spodnie czy spódnica?
-Spódnica, ale nie na galowo
-Okey, dziękuję, nie wiem co bym bez ciebie zrobiła
-No lec już się przebierac.  Deszcz pada i chłopno jest. Niepowiedzenia. Idę papa
-Pa-powiedziałam i poszłam się wyszykować
Chyba nie przesadziłam, włosy zostawiłam rozpuszczone, lekko się pomalowałam. Złapałam jeszcze świeżo wydrukowane CV i telefon. Na szczęście George miał tutaj drukarkę
Wyszłam z domu, zamknęłam drzwi na klucz i schowałam je do torebki.
Poszłam w stronę wytwórni. Bałam się, pierwszy raz idę do pracy, aby mnie przyjęli.
***
-Dobrze trafiłaś. Masz CV-powiedział miły starszy pan.
-Tak, tutaj-podałam mu. Wydawał się być miły
-Okey, wezmę. Zadzwonimy do ciebie.
-Dziękuję. Do widzenia-powiedziałaam. Nie wiem czego się bałam, ale już przestałam. Krótko jakoś było
Mają zadzwonić? Może zadzwonią, a może nie. Nie wiadomo, nic nie powiedział. Mam zająć jego miejsce, bo odchodzi na emeryturę, a jeszcze mnie ma poduczyć. Oczywiście jeżeli mnie przyjmą...


Nie wróciłam do domu, poszłam do kawiarni, i zamówiłam latte macchiato.
Kelnerka przyniosła, upiłam łyk. Ktoś się do mnie dosiadł. Chłopak, nieznajomy, blondyn, dziwny
-Witaj-powiedział z przeraźliwym uśmiechem, bałam się
-Cześć
-Jak tam?-zapytał jakbyśmy sie znali od dawna
-Kim jesteś?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Oj, przepraszam gdzie moje maniery? Jestem Nick,ale ty nie musisz mi się przedstawiać Bello-zaczęłam się już bać nie na żarty
-Skąd mnie znasz?
-Porozmawiajmuy może o czymś przyjemniejszym? Jak tam ci minął dzień? Jak podróż? Wiem, ze troche za późno pytam, ale coż... Nie miałem okazji. Rozumeisz co nie?-uśmiechnął się, znów tak samo przeraźliwie i się zaśmiał
-Kim ty w ogóle jesteś?
-jestem Nick
-To już wiem-powiedziałam, a on złapał mnie za rękę i zbliżył twarz, jakby chciał coś szepnąć. Chciałam wyrwać mu rękę, ale nie udało mi się. Był zbyt silny.
-Ojej wszystko?, to tak zacznijmy od...-przerwano mu, jakaś dziewczyna podeszła do stolika i krzyknęła
-Jak mogłeś? Od dawna?
-Ale co?-spytał
-Ej... Nick o co tutaj chodzi?-zapytałam, dziwnie się czułam mówiąc mu po imieniu. Ogólnei dziwnie się czułam siedząc obok niego, jeszcze zbyt blisko...
-Nick? To teraz tak się na ciebie mówi. Wiem, ze masz skłonność do flirtowania z innymi dziewczynami, ale to już przesada. jeszcze zbliżeni, szepczący coś, no i ta ręka. Nigdy tak nie przesadzałeś!
-Może już zostawię was samych-chciałam się stamtąd jak najszybciej ulotnić. Chciałam uciec od Nicka, jak najdalej,wstałam
-Nie, byłaś z nim to i mi może się wytłumaczysz?! Co z nim robiłaś?! OD jak dawna???!!!
-Ej, jej w to nie wplątuj-złapał mnie za ramię i pociągnął w dół, abym usiadła, podszedł do niej i wyszeptał coś.
-Och, przepraszam.-powiedziała i wyszła
-Co to było?-zapytałam
-Moja dziewczyna, nie martw się nią. Ma lekką paranoję-no ja jej się nie dziwie, mieć takiego chłopaka... i jeszcze zastać go z inna dziewczyną
-Ciekawe czemu-powiedziałam z sarkazmem
-Nie dziwisz sie jej?-zapytał
-nie-powiedziałam i upiłam łyk kawy-
-Dlaczegóżto?
-Sorry, ale przyszedłeś do mnie ot tak usiadłeś, przedstawiłeś sie i jak nigdy-nic i gadałeś. Jeszcze złapałeś meni za rękę!-upiłam kolejny łyk i odłożyłam kawę. Znów meni złapał za rękę
-Ja ciebie znam, nie wiem jak ty. Chciałaś żebym nie puszczał co nie?-zapytał,puścił oczko nie o to mi chodziło...
-Nie znam cię. Puść!
-Oj, kobieta zmienną jest.-powiedział,wypuścił, dokończyłam kawę i wstałam
-Już idziesz? Myślałem ze dłużej pogadamy?
"Pogadamy" to nazywasz gadaniem?! Czemu ja spotykam takich ludzi -,-
-Ej, fochnęłaś się? Odprowadzę cie-zaproponował
-Zostaw mnie w spokoju!-powiedziałam, wzięłam torbę i wyszłam.
Oglądnęłam się do tyłu, chciałam wiedzieć,ze za mną nie idzie. Bałam sie go, jeszcze gorzej od Drake'a... Drake był nieszkodliwy i ZNAŁAM GO, a nie tak jak co niektórzy...
Nie szedł za mną, odetchnęłam z ulgą.
-Oj przepraszam-powiedziałam, zagapiłam się i  wpadłam na kogoś
-...hej-powiedział MAX, to na jego wpadłam, ale on na mnie też
-Cześć-powiedziałam, nie wiedziałam co mu mam powiedzieć.
-Chodź musimy pogadać-poczułam woń alkoholu
-Jesteś pijany?-zapytałam

2 komentarze:

  1. ijhrgfjklhdsfidsyfwqifhpq zajeeeeee
    Chyba tu tak dużo nie muszę pisać że jest wspaniały!
    Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością

    OdpowiedzUsuń