niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 13

Zaufanie. To świadomość, że ktoś możne Cie skrzywdzić jednym łatwym ruchem i stuprocentowa pewność, ze tego nie zrobi.


Stałam przed domem. Wyjęłam z telefonu kartę, z której dzwoniłam i lusterko. Kartę połamałam i jedną część wrzuciłam do kontenera. Drugą za płot sąsiadów, nie powinnam ale żeby nie było. Sprawdziłam czy normalnie wyglądam, byłam trochę czerwona ale cóż, Jake pewnie już pojechał. Ale dom był otwarty.
Weszłam, położyłam torbę, rozsiadłam się na kanapie i włączyłam telewizor leciał jakiś film. Chyba już go kiedyś oglądałam
Nie mogłam się skupić na filmie, tylko wpatrywałam się w ekran.
Przecież pewnie ona jest jakąś jego menadżerką, czy kimś z pracy. Ja też chodziłam do Eda na kolacje, a on nie był zazdrosny. Chodziłam. Już nie...
Czemu od razu go oskarżam, penie niesłusznie  Nie powinnam, nie powinnam robić wielu rzeczy, nie powinnam dzwonić i udawać kogoś innego. Sporo tego sie zebrało.
*George*
Nie rozumiałem o co chodzi Belli. Wróciłem do domu
-Siema, co robisz-zapytałem Nialla
-pakuje się, dziś wyjeżdzam-zapomniałem o tym, jadę z nim dziś na lotnisko
-A okey.-zadzwonił telefon
-Tak, słucham-odebrałem, dzwonił nieznajomy numer
-Hej-usłyszałem damski głos. Nie wiedziałem kto to. Nie znałem jej
-Nom, kto mówi-spytałem
-Claudia, wiesz co z Bells? Nie odbiera, nie ma sygnału.-Claudia jeszcze nigdy do mnie nie dzwoniła..
-Nie, nie ogarniam jej.
-A pytała się ciebie i coś ostatnio?
-O co-zapytałem podejżliwie. Dziwne nawet było to ze Claudia dzwoniła do mnie, ciekawe skąd ma mój numer
-Ogólnie???-próbowałem sobie cos przypomnieć, ale nie dałem rady. Claudia jeszcze o tym co się stało nie wie.Ja w sumie też nic nie wiem.
-Taak bo ja pamiętam, to że nie odbiera to co z tego?-wiele razy nie odbierałem i żyję!
-Bella zawsze odbiera, nawet potrafiła na lekcji
-Yyy jak? Facetka coś tłumaczy a tutaj "halo"?-rozśmieszyło mnie to
-Nie, siedziała na końcu przy ścianie i przykładała telefon do ucha, zasłaniała włosami, zabierała rękę i mówiła co chwila yhmm?
-Ta jasne-nie chciało mi się w to wierzyć
-Spytaj jej się.
-Nie sądzę-powiedziałem, chciałem się jej spytać o co chodzi, ale nie sądziłem żeby jeszcze coś wiedziała, przecież nie odbierała od niej telefonu....
-To jak się odezwie to zawiadom mnie ok?
-Nomć-powiedziałem i rozłączyłem się
Już ja widzę Bellę odbierającą telefon na lekcji
-O co chodzi-spytał Nialler
-Nic, niby Bella odbierała telefon na lekcji, a nauczycielka się nigdy nie skapnęła
-Bella, ta co była tu wczoraj? Ta co myślała że jestem mordercą czy kimś tam???
-Yhmm-powiedziałem-wzorowa uczennica
-Wszystko jest możliwe
-Co jest możliwe????-spytał Ed, wchodząc
-Obgadujemy twoją kumpelę. Chodź na chwilę-powiedziałem
-Ok.-poszliśmy na korytarz
-Co jest Belli? Czemu jest smutna?-zapytałem, jako jej przyjaciel, który jest niedaleko, zawsze obok jej powinien wiedzieć. Claudia nie wie bo jest daleko. W Londynie...
-Przecież ciągle jest uśmiechnięta-nawet się nią nie zainteresował, teraz obchodzi go tylko Alice. Bella jest tylko na pocieszenie
-To spójrz na nią kiedy jest sama-odpowiedziałem chłodno i poszedłem do swojego pokoju. Zamknąłem się i próbowałem do niej zadzwonić. Nawet nie ma sygnału. Claudia miała rację.
 ***
Weszłam na górę, włożyłam kartę z powrotem do telefonu i włączyłam muzykę. Założyłam słuchawki.
Obudził mnie telefon
-Tak słucham?-powiedziałam zaspanym głosem
-Co się stało-zapytał z ulgą George,
-Nic-odpowiedziałam rozkojarzona. George dzwoni do mnie i pyta się co mi jest? Ta sytuacja była conajmneij dziwna
-taa, jasne. Gdzie jesteś?
-Co? w pokoju?
-Okey.-rozłączył się, nie rozumiałam go. Tak jak zawsze
Poszłam na dół coś zjeść. Rozpadało się, jak będzie burza to nwm co zrobie, jeszcze sama w domu. Strasznie się boje burzy.
Zdawało mi się, że błysnęło. Wyjęłam sałatkę z lodówki i udałam się na góre, pod kocyk.
Usłyszałam huk, to nie był piorun. To chyba drzwi. Bałam sie już nie na żarty, ale usłyszałam znajomy głos
-Bells?!-krzyknął zasapany George
-Co jest?-spytałam-biegłeś?
-Nie płynąłem-powiedział z sarkazmem-czemu nie odbierałaś?
-Bo zapomniałam włożyć karty do telefonu?
-To o co ją wyciągałaś?! Dobrze, że wszystko z tobą okey-powedział i mnie przytulił. Stałam osłupiała. Ze co? Dobrze, ze nic mi nie jest?
-A miało być nie okey? Spieszysz się gdzies?-spytałam gdy oparł ręce o kolana, był aż taki zmęczony
-Samochód mi nie odpalił-odpowiedział tylko, nie zrozumiałam
-I?
-No i przybiegłem, bo gdzieś Ed zostawił mój rower.
-A po co?
-Sprawdzić czy wszystko okey?
-Ale po co? Jest okey
-Ale myślałem że nie. Sorka-zadzwonił jego telefon
-Yhmmm już idę-rozłączył się-Przepraszam, ale brat się za mną stęsknił...
-Okey, dzięki
-Za co?-powiedział wychodząc, i wyszedł nie usłyszawszy odpowiedziktórej nawet nie powiedziałam.
***
Siedziałam sobie na kanapie, oglądałam Doktora Housa. Przynajmneij na tym mogłam się skupić, nie myśłieć o Maxie...
-Wróciłem-krzyknął Jacob
-Heej-powiedziałam
-Masz laptopa?-spytał-Mój się zepsuł
-Na górze w moim pokoju, ładuje się
-Dziękki-powiedział i chyba poszedł na górę.
-Ej, sioista, jak wyginasz śmiało ciało-powiedział i sam się zaśmiał. I niby jesteśmy rodzeństwem. A on... ma inne geny, nie jestem z nim spokrewniona...
-Że co?
-Jak dużo osób to oglądało, jesteś sławna, ponad 3 miliony wyświetleń!!!
-Gdzie?-nadal nie zrozumiałam, do opisu filmiku z urodzin Alice nie pasował
-Jak tańczysz z Georgem... do wolnego? Coś z tego będzie?-jednak pomyliłam się.
-Nie-powiedziałam, chyba za szybko
-A było?-podał mi herbatę, wypiłam łyka i spokojnie odpowiedziałam
-Nie
-Jest?-zaczął mnie już denerwować, ale się opanowałam
-Nie, jestem z Maxem
-Pff, już wolę Georga
-Czemu?-dopytywałam się. Mój brat??? Nie poznawałam go...
-Ogólnie, Max jest powiedzmy niezbyt dobrym typem na chłopaka mojej siostry
-Że co?-wykrzyknęłam i zakrztusiłam się herbatą, Jake poklepał mnie po plecach.
-Nie nic-powiedział jakby nigdy nic nie było
-Weź że powtórz!
-Pij bo herbata ci wystygnie.
Upiłam łyka,żeby nie narzekał i patrzyłam na niego wyczekująco, spojrzał na mnie
-kto dłużej nie mrugnie.-powiedział
-ok, ale potem powiesz...
-jak wygrasz-super, rzadko wygrywałam, ale może się uda, miałam przynajmniej motywację
-ok, trzy.. dwa... start
zaczęło się, skupiłam się na myśleniu o tym jaki będzie zakłopotany, gdy to powtórzy.
Nadal nie mrugał, a oczy mi już piekły. Powieki mi powoli opadały,ale dawałam radę. Miałam już się poddawac, gdy nagle mrugnął.
-No brat, dawaj-zachęcałam go
-Max to gnojek, lekko powiedziawszy-powiedział normalnie-bardzo lekko
-Nie obrażaj mojego chłopaka, ja go kocham
-On po prostu nim jest, fajnie śpiwiewa- no tak, ale charakter. Nie nadaje się dla ciebie. Zasługujesz na kogoś lepszego. Może cię skrzywdzić, ja mu tego nie wybaczę.Ty jesteś moją małą siostrzyczką. Nie ma lepszej przyjaciółki niż siostra, i lepszej sioistry niż ty.-powiedział. Szczerze. W oczah miałam łzy- Tylko tobie wybaczyłbym wszystko. Kocham ciebie, bez względu jak bardzo ciebie czasami nienawidze, jak bardzo mnie denerwujesz.  Max? Nie ufam mu, nei potrafie. Nie tylko dlatego że jest twoim chłopakiem, bardziej ufam Edowi, temu Georgowi, wiem przynajmniej że się o ciebie troszczą. A on? Słyszałaś jego wywiady? Nie ma dziewczyny. Przed chwilą dodali zdjęcia jego z jakąś dziewczyną. Nie powiem fajną. On cię może skrzywdzić, on ciebie skrzywdzi.

Poszedł do swojego pokoju zanim zdążyłam coś powiedzieć. Osłupiałam z wrażenia.
Z jaką dziewczyną. Zabał laptopa więc, nie mogłam zobaczyć. Nawet nei chciałam. Chce się wszystkiego dowiedzieć od niego.
***
Spałam, spojrzałam na zegarek. Nie działał. Wzięłam telefon, zmrużyłam oczy od światła, nawet nei spojrzałam na zegarek bo przypomniałam sobie że miałam zapytać Georga o to, czy  wynajmie mi mieszkanie.
Zadzwoniłam pod numer, który do mnie ostatnio dzwonił, chyba dzwonił ze swojego numeru
-Tak słucham-usłyszałam zachrypnięty głos Georga.
-hej, wiesz co?-zaczęłam
-tak wiem, że jest ciemno. Dziękuję. Mam okno-powiedział z sarkazmem
-nieee, to ja
-Bells? Jest 4???-uświadomiłam sobie ze mogłam napisać to na kartce i zadzwonić jutro. Mądra ja...
-Upss śpisz?
-Nie, zabijam zombie-powiedział widocznie rozbawiony
-Muszę ci powiedzieć...
-Że zombie nie istnieją... Nie mów, że coś nie istnieje jeżeli czegoś nie widziałaś. A jeżeli nie widziałaś zombie, nie dziękuj. To moja praca
-okeyy, ale nie o to mi chodziło.
-Nie?
-No nie
-To czym zasłużyłem, na telefon o 4 nad ranem?-zapytał, zrobiło mi się głupio.
-Jest wpółdo 5-poprawiłam.
-No co ty? Co tam u ciebie?
-A nic nie mogę spać
-I dziś mi tez nie pozwolisz
-Przepraszam, ale przypomniało mi sie że miałam się ciebie o cos spytać i...-zaczęłam,ale nie dokończyłam, ponieważ po raz kolejny mi przerwano
-Nie przepraszaj.-powiedział
-Przepraszam-powiedziałąm, mimo uprzedzeń Georga
-Mówiłem ci  kiedyś żebyś tego nie robiła-ostrzegł
-Yyyy tak,to było z 15 sekund temu
-Widzisz, mówiłem, że ci mówiłem-powiedział wszystkowiedzący George
-Okeyy-nie wiele rozumiałam, zaczęłam się śmiać
-Co jest?
-Nie wiem właśnie-chciało mi sie teraz płakać
-Okey, to wracam spać. Dobranoc
-Dobranoc, ale poczekaj, mam pytanie!
Rozłączył się,tylko zapomniałam się spytać . Moja logika...
Pojdę do niego jutro, znaczy dziś już. Poszłam spać, bo już nie wiedziałam co robić. Jaka ja głupia...


Rozdział o połowę dłuższy, bo się rozpisałam :D
Hehs, niespodzianka będzie w środę :P
nie powiem jaka...
Bedę tą złą XD

2 komentarze:

  1. -Co jest?-spytałam-biegłeś?
    -Nie płynąłem
    -Upss śpisz?
    -Nie, zabijam zombie
    Hahahhahahahahahahhahahahahhahahhahahahhahahahhahahahahahahhahahah leje z tych tekstów !!!
    Jaka niespodzianka ???
    Mów...Yyy znaczy pisz!
    Proszę !!! ♥
    A rozdział zaisty !
    Kocham Cię za to jak piszesz !

    OdpowiedzUsuń