niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 19

Byłam przed tym budynkiem, który wcale nie przypominał knajpy. Może się ta pani pomyliła. Przecież sama mówiła że nie jest tutejsza. Ale weszłam.
Był tłok, ale zauważyłam Maxa, chciałam do niego podejść, przytulić sie jak dawniej...
Zauważyłam że nie był sam, siedział przy stoliku tyłem do mnie z dziewczyną. Trzymał ja za ręcę. Zostałam przy drzwiach. Zadzwoniłam do niego, chce się upewnić, ze to on, bo na 100% pewna nie byłam. W głębi serca chciałabym aby nie odebrał. Jednak wyjął z marynarki telefon i coś tłumaczył tej dziewczynie, ta pokiwała głową i uśmiechnęła sie słabo.
-Max Evans słucham?
-Hej, mówiłeś że mamy spotkać się o 12, gdzie jesteś?-spytałam już po polsku
-Przepraszam nie dam rady, zrozum to wreszcie! Jestem w wytwórni, nagrywam piosenkę!Jestem zmęczony Ja pracuję! A ty?-powiedział juz spokojniej. W wytworni?! Fajnie i jaki jest zajęty....
-Stoję za tobą-powiedziałam tylko
-Co?-odwrócił głowę i napotkał moje spojrzenie.
Nie odpowiadałam, rozpłakałam się. Podszedł do mnie.
-fajną masz prace, nie powiem!-prawie krzyczałam, ale nikt nie zwracał na nas uwagi
Wytarł moją łzę  swoim rękawem, przytulił mnie, ale go odepchnęłam
 -Ej, nie przy ludziach, chodź odwiozę cię. Pogadamy
-Jenna poczekasz?-spytał się tej dziewczyny. Jenna, czyli to ona. Oczko w głowie MOJEGO Maxa, mojego chłopaka...
Pokiwała głową.
-Jak się tu znalazłaś?-zapytał, nagle chciało mu się ze mną gadać...
-Przyleciałam-nie chciałam z nim gadać, ale musiał mi wytłumaczyć parę rzeczy
-Gdzie tak w ogóle mieszkasz?
-Sama dam radę dojść-odepchnęłam go w poszłam dalej
-To nie jest tak jak wygląda-krzyknął za mną
-Tak-podeszłam-więc jak to wygląda?
-Nie jestem z nią. Jest moją menadżerką
-Oczywiście, każda menadżerkę trzyma sie za ręce, umawia w knajpce i u ciebie na kolację!
-Skąd wiesz? Pracuję z nią i musiałem coś obgadać!
-Nie wierze ci.
-Proszę, pogadajmy!
Poszłam, uciekłam zapłakana. Jednak myliłam się Jenna nie jest tylko menadżerką. A Max niech się przynajmniej przyzna... Byłoby mi lżej. Może...

*Max*
-Hej, przepraszam za nią-powiedziałem, musiałem jej coś wymyślić
-Kto to był?-jednak to pytanie padło, wiedziałem że czy prędzej czy później zapyta, ale miałem nadzieję ze później
-Siostra
-Woow, ciekawe bo z tobą nie mieszka. Nic o niej nie wspominałeś. Jedynak, tak masz zapisane
-Przyrodnia, wiesz, ze moi rodzice się rozeszli.-mogłem ten fakt wykorzystać i zrobię to, przecież potrafię
-No i?
-Ona jest chora.
-No oczywiście, źle się poczuła i przyszła zapłakana do braciszka
-nie chcę o tym tutaj gadać
-Nie no powiedz, już się zagubiłeś w kłamstwach co?
-jest moją siostrą, przyrodnią, kocham ją, jest chora, chora psychicznie. Ma schizofrenie, leczy się od paru lat. Ma urojenia
-Max ja-była zakłopotana, ale uwierzyła.
-Nie mówmy juz o tym, ok?-przerwałem jej, nie chciałem o tym gadać.
-Ale co jest?
-Proszę cię nie-powiedziałem, nie chciałem dalej gadać.-możemy dokończyć jeść?
-Jasne-odpowiedziała, chyba sie nabrała...
***
Wróciłam do domu, było otwarte, ale pamiętam jak zamykałam. Jestem pewna.
-Bella?-spytał George, nic nie mówił, że przyjedzie
Nie chciałam odpowiadać, nie chciałam żeby widział mnie w takim stanie
-Hej, czekaj! Co się stało?
-Nic-odpowiedziałam, nie chciałam tłumaczyć
-Powiedz, wiesz że nikomu nie wygadam. Mów-powiedział i uśmiechnął się
-Potem-wykrztusiłam
-Okey. Ale powiesz, będzie ci lżej.-pokiwałam głową i poszłam na górę wziąć kąpiel. musiałam się uspokoić
Byłam załamana, od dawna pewnie ma inną, może od zawsze kiedy byliśmy razem, już ona była.
Połowę czasu spędziłam w łazience siedząc w kącie i płacząc, puściłam wodę, aby nie było słychać . I po raz pierwszy od dawna wzięłam do ręki moją przyjaciółkę, psycholog sądziła że fałszywa, krzywdząca mnie. Mówiła żebym sie z nią na zawsze rozstała, ale to ona mnie pociesza, zawsze. Wiem ze obiecałam Claudii tego nie robić, ale po prostu nie mogłam, nie dałam rady...

***
-Chcesz herbatę?
-jak robisz sobie to zrób i mi.
-Przepraszam ze tak przyjechałem i wszedłem do domu
-Nie no weź, to jest twój dom-odpowiedziałam z naciskiem na twój.
-Taak, ale ty w nim teraz mieszkasz.
-I?
-Stęskniłem sie za tobą i przyjechałem. -uśmiechnęłam się, żartował-Słyszałaś o bracie tej koleżanki mojego brata dziewczynie?
-Co?
-Drake Morgan, mówi ci to coś?
-Brat Megan-odpowiedziałam
-No wiesz może coś jeszcze?
-Yyy niezbyt
-O to ja ci powiem, taak po pierwsze jest gejem, po drugie jest zakochany w tej samej osobie co jego siostra. A po 3 jest nieziemsko przystojny
-Gejem?-zdziwiłam sie, podał mi herbatę-Nie jest tak strasznie przystojny
-Nie? To co? Jest o wiele bardziej przystojny niż ja-stwierdził
-Yyy nie, nieprawda. Uwierz mi.
-Uuu pochlebiasz mi.To co takiego mam ja czego on nie ma?
-Uwierz mi, po prostu tak. Co ty też się zakochałeś
-Taak-powiedział chyba szczerze
-W nim?-nie chciałam aby zakochał sie w nim...
-Weź przestań, ja gejem nie jestem. Wiem w kim jest zakochany on i ta Megan
-Noo mów...
-W takim mega przystojnym według pewnej Belli, Georgu
-Że w tobie?-nie uwierzyłam
-Nie w Kubusiu Puchatku
-Fajnie.
-Na serio, wtedy będzie ci lżej, jeśli nie chcesz powiedzieć mi powiedz komuś innemu, nawet do lustra. Uwierz mi.-powiedział już na poważnie
-Nie dam rady powiedzieć tego
-Chociaż spróbuj, proszę
-Chcesz wiedzieć?
***
Powiedziałam mu, i na prawdę było mi po tym lżej. Mogłam powiedzieć mu przed kolejnym pocięciem się, wtedy bym tego pewnie nie zrobiła. Pewnie...
-Jak go spotkam to nie wiem co mu zrobię
-Zostaw go, moze na prawdę to tylko menadżerka
-Nie sądzę, uważaj na siebie proszę.
Pokiwałam głową.
-Dziękuję-powiedziałam i przytuliłam go.-Wiesz co jest najgorsze? Dałabym za niego ręke uciąć!
-I co teraz?
-teraz bym sobie ręki nie miała.
-Nie przejmuj się nim, on nie jest ciebie wart!

1 komentarz:

  1. OOooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo JAK SŁODKO !!!
    Boziu
    Georla jest prawdziwa ????
    Moim zdaniem tak ♥♥♥
    hahahhaha nareszcie!!!

    OdpowiedzUsuń